Kazik uderzył w najważniejszy mit “dobrej zmiany”

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

© Fotorzepa, Jerzy Dudek

Piosenka o wydarzeniach z 10 kwietnia tego roku jest dla rządzących wyjątkowo niebezpieczna, bo pokazuje Jarosława Kaczyńskiego, jako kolejnego polityka, którzy wykorzystuje pozycję i stanowisko do realizowania osobistych korzyści. A to właśnie na micie skromności i uczciwości prezesa zbudowano Prawo i Sprawiedliwość.

Wielu polityków Prawa i Sprawiedliwości potępiło już decyzję o anulowaniu wyników głosowania, w którym słuchacze wybierali ulubione piosenki. Na pierwszym miejscu znalazł się utwór Kazika „Mój ból jest mniejszy niż twój”. Nie wiemy, na ile to potępienie wynika z szczerego oburzenia, a na ile ze świadomości, jak bardzo ta decyzja zaszkodzi PiS. Nie, nie chodzi nawet o oskarżenia o cenzurę, ingerencję w swobodę twórczości itp. Powiedzmy sobie bowiem szczerze, że takie zarzuty padają pod adresem PiS od pięciu lat i jak dotąd nie zrobiły szczególnego wrażenia na wyborcach PiS.

Czytaj także:

Bogusław Chrabota: O wywracającej się Trójce

Jednak inaczej jest z samą piosenką Kazika. Dzięki temu, że sprawa stała się tak głośna, trafi ona do nieprawdopodobnie większej liczby słuchaczy niż dotąd. A to wielki problem dla PiS. Ugrupowanie to bowiem jest zbudowane na micie o moralnej wyższości nad wszystkimi innymi. I nawet jeśli pojawiała się jakaś afera nie do obrony, PiS poświęcał ludzi ze swojego obozu by móc powiedzieć – my wyciągamy wnioski, poświęcamy czarne owce, jeśli znajdą się w naszych szeregach.

Zwornikiem tego mitu jest mit prezesa Jarosława Kaczyńskiego, jako ostatniego uczciwego, który żyje jak pustelnik na Żoliborzu i miłości ojczyzny poświęcił całe swoje życie, łącznie z osobistym, gardząc przywilejami czy korzyściami osobistymi.

Tym, co dla PiS jest w sferze symbolicznej bardzo niebezpieczne, to uderzenie w ten mit. Pokazanie, że Kaczyński obficie korzysta z profitów, jakie daje władza, że jako lider partii rządzącej wykorzystuje niedostępne zwykłym obywatelom możliwości nie dla dobra ojczyzny, lecz dla własnej korzyści.

W przeciwieństwie do afery dwóch wież i kontrolowanej przez Kaczyńskiego spółkę Srebrna, piosenka Kazika może się okazać dla tego mitu dewastująca. Zarzuty, które wówczas padały były poważne, ale nie przebiły się do elektoratu PiS, bo opisała je „Gazeta Wyborcza” a pokrzywdzonego biznesmena reprezentował mecenas Roman Giertych. Wyborcy PiS łatwo sobie więc zracjonalizowali, że to wyłącznie polityczne ataki.

Tym razem jest inaczej. Kazik nie jest członkiem antypisowskiego establishmentu, przeciwnie – kilka razy gościł na okładkach prawicowych tygodników. Znany jest z tego, że swoje razy kieruje solidarnie przeciwko politykom z różnych stron sceny politycznej, a jeśli kogoś szczerze nie cierpi to są to postkomuniści.

Kazik przypomniał jednak sytuację, która właśnie dla mitu założycielskiego PiS jest zabójcza. Gdy miliony Polaków siedziały w domach, gdy można było dostać kilka tysięcy złotych mandatu za opuszczenie domu bez egzystencjalnej potrzeby, gdy większość cmentarzy w Polsce było zamkniętych, Jarosław Kaczyński, w gronie partyjnych potakiwaczy, pojechał na groby bliskich najpierw w Warszawie a potem na grób brata i bratowej na Wawelu. Wykorzystał więc stanowisko do tego, by odwiedzić groby bliskich, czego zrobić nie mogli inni obywatele. Stąd słowa Kazika o tym, że jego ból jest lepszy niż zwykłych ludzi. Autor nie zarzuca mu, że nie ma prawa do swojego bólu. Wbrew temu, co twierdził wiceprezes Joachim Brudziński zarzucając Kazikowi barbarzyństwo, ani co napisał na Facebooku Mateusz Morawiecki, pisząc o tym, że wspólnotą jesteśmy tylko dlatego, że mamy wartości i nie wolno nie oddać hołdu ofiarom Smoleńska, Kazik pisze też o innych, którzy chcieli oddać hołd swoim bliskim zmarłym. A nie mogli, bo nie są szefami rządzącej partii, nie mają dwóch limuzyn i „karków”, którzy ich chronią. PiS obiecał przywrócić godność zwykłym Polakom, ale 10 kwietnia właśnie z tej godności zadrwił, pokazując, że są równi i równiejsi, pokazując alienację władzy.

Dziś piosenki Kazika słucha cała Polska a podmywając mit założycielski „Dobrej Zmiany”. I dlatego zarówno sam tekst jak i sława, którą zyskał, dzięki anulowaniu wyników listy przebojów, uderza w sam fundament legendy o moralnej wyższości PiS i jej specjalnego mandatu do sprawowania władzy.

Zostaw komentarz