Kazik Staszewski zdradził, jak zamierza głosować. “W tych wyborach nie będę głosować na…”

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

Kazik Staszewski © Arek Szymański Kazik Staszewski Nie podoba mi się urzędujący prezydent. Ale też i opozycja nie ma żadnego kandydata, który mi odpowiada – przyznał Kazik Staszewski w rozmowie z Grzegorzem Sroczyńskim w TOK FM.

W trakcie rozmowy Staszewski podkreślał, że nie uważa się za artystę politycznego, a “większość jego kawałków jest o miłości”.

– Kiedyś żaliłem się Robertowi Mazurkowi, że niemal każdy stara się mnie umiejscowić jako komentatora wydarzeń politycznych lub społecznych. Dlaczego nikt mnie nie pyta o muzykę? Czuję się może dowartościowany jako autor tekstów, ale wyraźnie jestem niedowartościowany jako muzyk. A on mi powiedział: “No bo nie jesteś Ireną Santor”. To dość precyzyjne określenie mojej sytuacji, w którą się wpakowałem troszeczkę z własnej woli, ale trochę wbrew mojej woli – tłumaczył.

Od polityki trudno jednak uciec, zwłaszcza że zbliżają się wybory prezydenckie. Sroczyński zapytał piosenkarza, na kogo zamierza zagłosować.

– W tych wyborach mamy taką sytuację, że wszyscy kandydaci są bardzo słabi. Nie podoba mi się urzędujący prezydent, który jest tylko depozytariuszem decyzji, które zapadają na ulicy Nowogrodzkiej. Ale też i opozycja nie ma żadnego kandydata, który mi odpowiada – powiedział Staszewski.

– Powiem tak: ja w tych wyborach nie będę głosować na kogoś, tylko po coś. Wydaje mi się, że to bardzo groźna sytuacja, jeśli wszystkie ośrodki decyzyjne, ośrodki władzy są skupione w rękach jednej siły politycznej. Wobec powyższego należy sprawić, żeby urząd prezydenta objął ktoś z opozycji – wyjaśnił artysta.

– W pierwszej turze prawdopodobnie podejmę w ostatniej chwili decyzję, na kogo z opozycji będę głosować, bo w pierwszej turze chodzi o to, żeby Andrzej Duda nie miał tych 50 proc. plus jeden głos. W drugiej turze wybory zamieniają się w plebiscyt, zagłosuję po prostu na tego kandydata z opozycji, który przeszedł – dodał.

– Czy znasz jakiegoś polityka, który nie jest prostytutką – bo tak nazywasz polityków w swoich tekstach. Chociaż jednego – dopytywał Sroczyński. 

Jego gość zastanowił się dłuższą chwilę nad odpowiedzią. – Wiesz co… Nikt mi nie przychodzi do głowy obecnie – przyznał w końcu.

Zostaw komentarz