Kandydat na prezydenta zatrzymany! Sprawą zajmuje się sąd

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

Paweł T. © Agencja Gazeta Paweł T.

Paweł T. został zatrzymany podczas sobotniego protestu przedsiębiorców w Warszawie. Kandydatowi w wyborach prezydenckich zarzuca się naruszenie nietykalności cielesnej dwóch policjantów. Jeszcze dziś sąd ma zająć się sprawą polityka.

Na stronie Strajk Przedsiębiorców na Facebooku napisano, że sprawą zajmie się Sąd Rejonowy dla m. st. Warszawy znajdujący się przy ulicy Marszałkowskiej 82. Rozprawa miała rozpocząć się w poniedziałek 25 maja o godzinie 14:30.

Paweł T. usłyszał zarzuty naruszenia nietykalności cielesnej dwóch policjantów

Jak informuje “Wyborcza” organizator protestu przedsiębiorców usłyszał zarzuty naruszenia nietykalności cielesnej dwóch policjantów. Sprawa ma dotyczyć dwóch incydentów, które miały miejsce w pobliżu pomnika Kopernika i ulicy Świętokrzyskiej. Paweł T. miał w biegu złapać policjanta za szyję.

Kandydat w wyborach prezydenckich 2020 nie przyznaje się do stawianych mu zarzutów. W poniedziałek przed południem odbyło się przesłuchanie mężczyzny, które trwało około dwóch godzin. Przestępstwo naruszenia nietykalności funkcjonariusza zagrożone jest karą do trzech lat pozbawienia wolności.  

 

W sobotę w Warszawie odbył się kolejny protest przedsiębiorców, w którym uczestniczyło ponad sto osób. Początkowo protestujący zebrali się na placu Defilad, jednak z czasem zaczęli przemieszczać się w kierunku Pałacu Prezydenckiego. Policjanci próbowali rozbić manifestujących w mniejsze grupy. W okolicach pomniku Kopernika funkcjonariusze zagrodzili dalszą drogę przemarszu. 

 W sumie w sobotę policja zatrzymała siedem osób, wśród zatrzymanych były dwie poszukiwane osoby. – Skierowaliśmy do sądu 80 wniosków o ukaranie i 180 notatek do sanepidu, który może nałożyć wysoką karę finansową. Wystawiliśmy siedem mandatów: dwa za spożywanie alkoholu w miejscu publicznym, pięć za niezakrywanie twarzy – mówił nadkom. Sylwester Marczak.

Czytaj także

Zostaw komentarz