Jedna dobra połowa to za mało. Legia lepsza od Wisły

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

fot. Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Borykający się z wieloma problemami zespół Wisły pozbierał się po porażce w Gliwicach i dzięki dobrej pierwszej połowie prowadził. Po przerwie na boisku rządzili już tylko legioniści, którzy trzykrotnie pokonali Michała Buchalika.

Osiem dni temu krakowianie skończyli mecz w Gliwicach totalnie rozbici, ale przed Legią nie był to ich jedyny problem. Okazało się, że do długiej listy nieobecnych dołączył Aleksander Buksa i trener Artur Skowronek musiał mocno główkować, jak wypełnić przepis o młodzieżowcu. Od początku na prawym skrzydle wystąpił Dawid Szot, który w ekstraklasie nie był widziany od października.

Gdy w pierwszej połowie 19-latek kilka razy dłużej leżał na murawie z grymasem bólu na twarzy, sztab Wisły modlił się, by nie trzeba była konieczna zmiana. Na ławce krakowianie nie mieli wielkiego wyboru: 17-letniego obrońcę Daniela Hoyo-Kowalskiego i dwa lata starszego bramkarza Kamila Brodę.

Problem z lewym obrońcą rozwiązał nominalny stoper Hebert, a Jakub Błaszczykowski – podobnie jak z Piastem – operował w środku boiska. Kapitan dawał gospodarzom wiele spokoju, a kiedy było trzeba ruszał do przodu. Kilka minut po przerwie przejął piłkę i przebiegł pół boiska w stronę bramki. Zabrakło mu kilku kroków, by wyjść sam na sam z Radosławem Majeckim.

Legia lepsza po przerwie

Potem przy Reymonta trwał już tylko napór lidera ekstraklasy. Dwukrotnie trafił Czech Tomas Pekhart, a wynik ustalił Gruzin Walerian Gwilia. Wisła cieszyła się z bramki na 2:3, która dawała nadzieję, ale po analizie VAR sędzia główny odwołał gola i zarządził rzut wolny dla Legii.

Pierwsze 45 minut jest jednak dla gospodarzy promykiem nadziei na kolejne ważne spotkania. Do przerwy Legia nie potrafiła zapanować nad meczem. Wyglądała na zaskoczoną, że krakowianie są w stanie zagrać szybko i dokładnie. Majecki dostał kilka sygnałów ostrzegawczych, ale w końcu skapitulował. W 29. minucie w dolny róg bramki uderzył Łukasz Burliga, który doskoczył do odbitej piłki.

Wisła utrzymała bezpiecznie miejsce, a Legia zapewniła sobie o mistrzostwo sezonu zasadniczego. W środę krakowianie, także przy Reymonta, podejmą Raków Częstochowa.

Wisła Kraków – Legia Warszawa 1:3 (1:0)

Bramki: Burliga (29.) – Pekhart (57., 70.), Gwilia (76.).

Wisła Kraków: Buchalik – Burliga (81. Kuvejlić), Klemenz, Janicki, Hebert – Basha (80. Chuca), Żukow – Szot, Błaszczykowski, Boguski – Tupta (65. Silva).

Legia Warszawa: Majecki – Vesović, Jędrzejczyk, Lewczuk, Karbownik – Antolić, Martins (46. Cholewiak) – Wszołek, Gwilia, Luquinhas (74. Rocha) – Pekhart (85. Wieteska)

Żółte kartki: Żukow – Jędrzejczyk, Pekhart.

Sędziował Jarosław Przybył (Kluczbork).

Źródło:

Zostaw komentarz