Jak dawniej przyuczano do “zawodu” księdza? “Bywało, że go dziedziczono”

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp
© Fot. Paweł Małecki / Agencja Gazeta

– To się wydaje tak oczywiste, jakby było od zawsze, a to jedna czwarta historii Kościoła, bo zostały wprowadzone przez Sobór Trydencki w XVI wieku – o historii seminariów opowiadał ksiądz profesor Stanisław Adamiak na antenie TOK FM.

Ksiądz profesor Stanisław Adamiak z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu był gościem Cezarego Łasiczki w audycji OFF Czarek. Opowiadał, w jaki sposób powstały seminaria dla duchownych.

Jak zaznaczył, wydają się być one jednym z najbardziej charakterystycznych elementów Kościoła rzymskokatolickiego. 

– W innych wyznaniach mamy szkoły dla duchownych, ale czegoś takiego jak seminaria nie mamy. I to się wydaje tak oczywiste, jakby było od zawsze, a to jedna czwarta historii Kościoła, bo zostały wprowadzone przez Sobór Trydencki w XVI wieku – wyjaśniał ksiądz profesor Adamiak na antenie TOK FM. 

Podkreślił, że pierwszymi duchownymi byli apostołowie, o których mówi się jak o pierwszym seminarium. Jego zdaniem świadczy to o tym, że przygotowanie do funkcji kościelnych miało miejsce od zawsze. – Ale seminaria takie jak dziś są od XVI wieku. Uznano wtedy, że kler jest niewystarczająco przygotowany, niewystarczająco wykształcony, że nie zna Pisma Świętego. Jak ktoś ma zostać księdzem, to musi przez seminarium przejść – zaznaczył gość Cezarego Łasiczki.

W Polsce seminaria zaczęły powstawać natychmiast po Soborze Trydenckim. – Niesamowite jak szybka to była reakcja. (…) Mało gdzie tak szybko realizowano polecenia z Rzymu jak w Polsce – mówił ksiądz profesor. 

Dziedziczenie, czyli papież wnuk papieża

Gospodarz audycji zastanawiał się, jak wyglądałoby spotkanie kleryka z XVI wieku z obecnym słuchaczem seminarium. 

– Myślę, że w dużej mierze by się dogadali. (…) Seminarium to w dużej części czas studiów, nawet program jest podobny, to że przez pierwsze dwa lata uczy się filozofii, potem teologii i Pisma Świętego, że uczy się łaciny i greki. Że jest utrzymywane przez diecezję, że już otrzymuje się strój duchowny – wymieniał ksiądz profesor Adamiak, dodając że znaczące różnice dostrzec można byłoby dopiero porównując współczesnego kleryka z tym z X wieku. 

Opowiadał też, że w dużej mierze zawód duchownego przez wieki był dziedziczny, jak do dziś jest w kościołach prawosławnych. Działo się tak z kilku powodów. 

– Przez pierwsze tysiąclecia wielu duchownych miało dzieci. Święciło się wtedy zwykle starsze osoby niż teraz i naturalne było, że mieli oni dzieci. Ze względu na dziedziczenie ziemi najprościej było stwierdzić, że dzieci też będą służyć Kościołowi – mówił ksiądz profesor Adamiak. Przykładem dziedziczenia zawodu duchownego na wysokim szczeblu byli np. papież Sylweriusz, który był synem papieża Hormizdasa czy papież Grzegorz Wielki, który był praprawnukiem papieża Feliksa III.

Czytaj także

Zostaw komentarz