Jacy będziemy po pandemii koronawirusa?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

Polacy w domach siedzą od ostatniego tygodnia marca. Rząd etapami znosi obostrzenia i odmraża coraz więcej gałęzi gospodarki. Społeczeństwo stopniowo wraca do normalnego życia, ale czy po pandemii normalne życie będzie takie jak przed nią?

© Fotorzepa, Robert Gardziński

Pandemia wpłynęła na całą otaczającą nas rzeczywistość. Wiele osób zamiast jeździć do pracy –  obowiązki wykonuje z domu. Część ludzi zmuszona była zamknąć swoją działalność gospodarczą, albo pozwalniać pracowników, by ratować się przed bankructwem. Zamiast posyłać dzieci pod opiekę nauczycieli – rodzice musieli zagwarantować im warunki do domowej nauki. Spotkania z rodziną i przyjaciółmi zamieniły się w wideokonferencje, jeżeli była ku temu możliwość.

Ta rzeczywistość powoli się kończy i wiele osób ma nadzieję, że już nie wróci. Pojawia się jednak pytanie: jacy będziemy, gdy wszystko wróci do normalności?

– Będzie wiele wymiarów tych zmian. W skali makro, pewnym przekształceniom ulegną relacje w rodzinie. Koronawirus zmusił nas poniekąd do tego, żeby ze sobą rozmawiać – mówi w rozmowie z „Rzeczpospolitą” prof. Ewa Marciniak. Jej zdaniem rozmowy w polskich domach miały do tej pory charakter zadaniowy – ich celem był podział obowiązków, powinności, działań. Pandemia jednak, poniekąd zmusiła członków rodziny, by ze sobą rozmawiali.

W szerszej skali, koronawirus doprowadził do uaktywnienia się społeczeństwa obywatelskiego. Polacy nie pierwszy raz zjednoczyli się, gdy nastały czasy kryzysu, pomagali sobie. – Zdarzały się sytuacje, w których wykluczano lekarzy, uważając ich za zagrożenie dla zdrowia wspólnoty. Było ich na szczęście mniej w porównaniu do pozytywnych odruchów wśród Polaków. Obawiam się jednak, że gdy pył opadnie, znów zacznie się polsko-polska wojna – komentuje dr Marciniak. Gdyby tak się stało obserwowalibyśmy podobne działanie mechanizmu solidaryzmu, jak po katastrofie smoleńskiej. Początkowo obywatele zjednoczyli się i przeżywali żałobę ponad podziałami. Później jednak doszło do ostrego, polaryzującego społeczeństwo konfliktu politycznego.

A czy pandemia wpłynie na zaufanie obywateli do instytucji publicznych? – Polacy w trakcie pandemii żyli w szumie informacyjnym. To może spowodować, iż przy potencjalnej drugiej fali zachorowań, zalecenia władzy nie będą traktowane poważnie. Powszechny stanie się publiczny konformizm. Obywatele podporządkują się obowiązującemu prawu, ale zrobią to bez przekonania – uważa prof. Marciniak.

Okres izolacji powinien być także okazją do przewartościowania pewnych kwestii. Z jednej strony, po kilku miesiącach spędzonych w domu, możemy pragnąć dóbr materialnych bardziej, niż do tej pory. Z drugiej strony jednak, pandemia w sposób bezlitosny pokazała, co jest niezbędne do życia, a co tylko wydawało się istotne. – Wydaje mi się, że nie rzucimy się od razu na dobra materialne, ponieważ zasobność naszych portfeli wraz z rozwojem sytuacji epidemicznej stopniowo się kurczyła – uważa prof. Marciniak. Przypomina ona, że przez pandemię koronawirusa wiele osób zostało bez pracy i tym bardziej nie będą mogli pozwolić sobie na zbędne wydatki.

Prof. Marciniak zauważa także kwestie relacji między ludźmi i naturą. Gdy rząd zakazał wychodzenia z domów, spacerów po lasach, parkach, przebywania w miejscach rekreacji, Polacy poczuli ogromną potrzebę, by właśnie tam przebywać. Teraz, gdy w końcu można wyjść z domu, organizują wiele akcji sprzątania lasów, ponieważ powrót na łono natury skutkuje niestety ogromną ilością śmieci.

– Po masowej produkcji maseczek, czy rękawiczek, widzimy, jak bardzo one zaśmiecają Polskę i zapewne cały świat. Pytanie, ilu z nas wyciągnie z tej sytuacji naukę. Jeśli będą to tylko jednostki, to poczują się wyalienowane, inne. Im bardziej pewne zachowania będą społecznie akceptowane, chwalone i promowane, to ta refleksja może się utrwalić – mówi „Rzeczpospolitej” ekspertka. Podkreśla, że najważniejsza po pandemii będzie umiejętność dostrzeżenia i docenienia ludzi, którzy żyją nie tylko obok, ale też z nami. 

Zobacz także: 

Odtwórz ponownie wideo

NASTĘPNY

NASTĘPNY

Zostaw komentarz