Ile zarabiał Robert Lewandowski na początku kariery? “To były śmieszne kwoty”

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

© Getty

 Dziś jest jednym z najlepiej zarabiających polskich sportowców. Jako najskuteczniejszy strzelec Bundesligi Robert Lewandowski w Bayernie Monachium może liczyć na naprawdę duże pieniądze. Do tego dochodzą własne biznesy piłkarza i lukratywne kontrakty reklamowe… Ale nie zawsze tak było. Ile „Lewy” zarabiał na początku kariery? Zobaczcie, co zdradził prezes w klubu, w którym kapitan polskiej reprezentacji zaczynał.

Zobacz także: Robert Lewandowski zarabia fortunę za wpisy na Instagramie! Ta kwota szokuje!

Pierwsze zarobki Lewandowskiego

Były prezes Znicza Pruszków, Marek Siwiński udzielił wywiadu w “Eurosporcie”. To ten klub otworzył Robertowi Lewandowskiemu drzwi do kariery. Ale coś za coś. Robert przyniósł Zniczowi naprawdę spore pieniądze. „Lewy” grał tam dwa lata i to w Pruszkowie wypatrzyły go czołowe kluby Ekstraklasy.

Jak przypomina sport.pl, drugoligowy Znicz pozyskał Lewanowskiego z rezerw Legii za kilka tysięcy złotych:

To było na Łazienkowskiej, na starym boisku od strony Myśliwieckiej. Grali jakiś sparing. Zobaczyłem go i był kupiony. Warunki finansowe, jakie postawiła nam Legia, były do przyjęcia. Został kupiony na pniu, bez targowania. Żądania z jego strony też nie były takie, żebyśmy się przewrócili – mówi Siwiński.

W 2008 roku Robert „Lewy” przeszedł do Lecha Poznań już za 1,5 miliona zł. 

Potrafiliśmy wygrzebać na rynku, podhodować i puścić dalej. Parę takich sztuk mieliśmy, które zaistniały i gdzieś tam grają. Ale tak, Robert był największą. To taka złota rybka, która dała naszemu klubowi blask – mówił w “Eurosporcie” Siwiński. 

A ile zarabiał w Zniczu sam Robert?

To były śmieszne kwoty. Lepiej nie podawać. Ci lepsi w naszym zespole zarabiali trzy-cztery razy więcej niż Robert. U niego to był jakiś tysiąc z małym kawałkiem miesięcznie – przyznał prezes.

Kwota pierwszych zarobków zgadza się z tym, co kiedyś mówił sam Robert. W książce Mateusza Borka i Cezarego Kowalskiego opowiedział o ówczesnej pensji swojej i Ani.

Zarabialiśmy podobnie, ona osiemset złotych, ja tysiąc. Oboje mieliśmy stypendium – ona dla karateków, ja dla piłkarzy – zdradził w książce.

Dziś takie kwoty nie robią na Lewandowskich wrażenia. Niedawno pisaliśmy o skarpetkach, w których pozowała Ania. Ich cena to 660 zł.

Były prezes Znicza cieszy się, że nazwisko Lewandowski będzie się już zawsze kojarzyło z klubem. 

Tak jak Lubański kojarzy się z Górnikiem, tak Lewandowski zawsze będzie wiązany ze Zniczem – mówi Siwiński. 

Zobacz także: Czym Laura różni się od Klary? Niezwykłe wyznanie Roberta Lewandowskiego o córeczkach!

Zobacz także: 

Odtwórz ponownie wideo

NASTĘPNY

NASTĘPNY

Zostaw komentarz