Godzina “W” i Marsz Powstania Warszawskiego: co zrobić, by nie stały się ogniskiem koronawirusa?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp
  • W Warszawie 1 sierpnia zaplanowanych jest w sumie 19 zgromadzeń publicznych. Większość z nich związana jest z rocznicą wybuchu Powstania Warszawskiego
  • Największą z nich będzie zapewne marsz organizowany przez narodowców. – Będziemy przestrzegać wszystkich zasad bezpieczeństwa – zapewniają organizatorzy
  • W ratuszu zgłosili, że weźmie w nim udział 140 osób, tymczasem w sieci uczestnictwo deklaruje już ponad pół tysiąca osób, co byłoby złamaniem obowiązującego prawa związanego z epidemią
  • Czy w takim przypadku będzie interweniować policja? – Zawsze zapewniamy bezpieczeństwo uczestników zgromadzeń. Analizujemy różne hipotezy przebiegu uroczystości – tłumaczy KSP
  • Rafał Trzaskowski natomiast zapowiada, że jeżeli na marszu narodowców pojawią się zabronione prawem symbole, hasła i okrzyki, podejmie decyzję o jego rozwiązaniu

Chyba nikt nie spodziewał się, że kiedykolwiek organizatorzy obchodów rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego będą namawiać nas, byśmy w nich fizycznie nie uczestniczyli. Tymczasem takie apele wystosowały władze stolicy oraz dyrekcja Muzeum Powstania Warszawskiego. Oczywiście związane to jest z wciąż panującą epidemią koronawirusa. Zresztą, nie ma się co dziwić, liczba zakażeń wciąż rośnie, a dziś odnotowano ich dzienny rekord w Polsce – 657.

POLECAMY TAKŻE: Nowy film z okazji rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Zobacz

– Robimy wszystko, żeby przestrzegać obostrzeń. Ale przede wszystkich zależy nam na zdrowiu naszych powstańców. Dziękujemy organizacjom powstańczym za zrozumienie, że tegoroczne obchody będą trochę inaczej wyglądały. Zachęcam wszystkich do śledzenia ich w środkach masowego przekazu i internecie: wszystkie uroczystości będziemy relacjonować – mówił kilka dni temu Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy.

Czy o godzinie “W” będą tłumy w centrum Warszawy?

– Zgłaszam mały apel, by spróbować uczcić te obchody, zachowując dystans społeczny i pierwszeństwo udziału w uroczystościach dla powstańców. Do tych, którzy chcą przyjść na obchody, a nie są powstańcami, zwracamy się z prośbą, by uczestniczyli w nich online i skorzystali z programu, który jest umieszczony na stronach miasta i Muzeum Powstania Warszawskiego – wtórował mu Jan Ołdakowski, dyrektor tej placówki.

Wszystko wskazuje jednak na to, że w sobotę, 1 sierpnia, na rondzie Dmowskiego w centrum stolicy, jak co roku, zgromadzą się tłumy ludzi, by w godzinę “W”, czyli o 17.00 (o tej godzinie wybuchło Powstanie) uczcić pamięć poległych podczas walk z Niemcami. Zazwyczaj wygląda to tak, że już wcześniej zatrzymywany jest tu ruch, a na rondo wchodzą piesi z flagami. Na dźwięk syren miejskich wszyscy się zatrzymują, a niektórzy odpalają race.

ZOBACZ TAKŻE: Przetrwały komunizm, stan wojenny i inne zawieruchy. Czy małe zakłady rzemieślnicze pokona koronawirus? [FOTOREPORTAŻ]

Tak to wygląda w “normalnych” warunkach, a ta spontaniczna uroczystość gromadzi tysiące osób. Jak będzie teraz, gdy trwa epidemia? Nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że z ronda Dmowskiego tuż po godzinie “W” ma ruszyć Marsz Powstania Warszawskiego, organizowany m.in. przez stowarzyszenie Marsz Niepodległości i Roty Marszu Niepodległości, który w tym roku odbędzie się pod hasłem “Niemieckie zbrodnie nierozliczone”.

Został zgłoszony w ratuszu jako zgromadzenie do 140 osób, a więc zgodne z prawem (według obecnie obowiązujących przepisów można organizować zgromadzenia do maksymalnie 150 osób). Tymczasem na facebookowym profilu wydarzenia chęć udziału w nim już zadeklarowało ponad pół tysiąca uczestników. Co będzie, jeżeli przyjdzie tyle lub więcej osób?

Kilka marszów na tej samej trasie?

– Rzeczywiście zazwyczaj jest duże zainteresowanie Marszem Powstania Warszawskiego, w którym uczestniczy zawsze przynajmniej kilka tys. osób. Jeżeli tak będzie i tym razem, zrobimy tak, jak miesiąc temu podczas marszu w 80. rocznicą pierwszego transportu Polaków do niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz. Kiedy okazało się, że jest więcej niż 150 osób, pogrupowaliśmy to w kilka mniejszych marszów, by wszystko się zgadzało. Oczywiście będziemy się starali zachowywać wszystkie obowiązujące zasady bezpieczeństwa – zapewnia Damian Kita, rzecznik stowarzyszenia Marsz Niepodległości.

ZOBACZ TAKŻE: Koronawirus: ponad 100 nowych zarażeń na Mazowszu. Głównym ogniskiem wesele w Warszawie

Jak sprawdziliśmy, na 1 sierpnia w stołecznym ratuszu zarejestrowano w sumie 19 zgromadzeń. Większość jest oczywiście związana z rocznicą wybuchu Powstania, ale nie tylko. Co ciekawe, trasy przynajmniej czterech z nich pokrywają się mniej więcej z marszem narodowców, którzy z ronda Dmowskiego zamierzają przejść m.in. Al. Jerozolimskimi, ul. Nowy Świat, Krakowskie Przedmieście, przez pl. Zamkowy i Rynek Starego Miasta aż do pl. Krasińskich, a jedno także w tym ostatnim miejscu. Jak się dowiedzieliśmy w Urzędzie m.st. Warszawy, zostały one zgłoszone przez osoby prywatne. Czy to sposób na zwiększenie dopuszczalnej frekwencji manifestacji narodowców (wszak każde z tych zgromadzeń kolejne 150 osób)?

– My zawsze, jeżeli organizujemy jakieś wydarzenia, staramy się zarejestrować w różnych miejscach, by mieć możliwość sprawniejszego wymarszu, wejścia na trasę, finiszu, itd. Nie chciałbym zdradzać wszystkich szczegółów przemarszu i jego koncepcji alternatywnych, bo mamy informacje, że środowiska tzw. antyfaszystów będą chciały nas zablokować – tłumaczy Damian Kita.

Trzaskowski: rozwiążemy marsz, jeżeli będą zabronione symbole

Poczynania uczestników przemarszu mają zamiar monitorować władze stolicy. Zapytaliśmy o to Rafała Trzaskowskiego.

– Jeżeli chodzi o kwestie związane z obchodami rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, naszym najważniejszym obowiązkiem jest chronienie samych powstańców. Dlatego te obchody mają inny, kameralny charakter. My mówimy jasno, że powinniśmy zadbać, aby godnie uczcić powstanie, ale by w miarę możliwości robić to w domu, oglądając transmisje internetowe. Poza tym zawsze apelowaliśmy, także w kampanii wyborczej, by na wszelkich zgromadzeniach, w tym wiecach, zarówno moich, jak i Andrzeja Dudy, zachować odpowiednie odstępy i nosić maseczki. Dokładnie o to samo apelujemy w tym przypadku – mówi prezydent stolicy.

– Jeżeli chodzi o inne zgromadzenia, to muszą obowiązywać przepisy. Ja wielokrotnie występowałem o zakaz marszu narodowców, zwłaszcza 1 sierpnia, ponieważ uważam, że na ulicach Warszawy nie ma miejsca na zakazane polskim prawem symbole, które się tam pojawiają i wznoszone tam okrzyki. Natomiast niezależny sąd wielokrotnie uznał, że a priori nie można zakazać demonstracji. Natomiast na pewno będę monitorował to, co się na ulicach będzie działo. I jeżeli pojawią się zabronione symbole i okrzyki, będę natychmiast wnioskował o rozwiązanie manifestacji, tak, jak stało się to dwa lata temu – dodaje Trzaskowski.

– Nie będzie żadnych zabronionych symboli, a jeżeli się pojawią, to będziemy interweniować – zapewnia rzecznik stowarzyszenia Marsz Niepodległości. – Mam nadzieję też, że nie dojdzie do takich absurdalnych sytuacji, jak to już się zdarzało, że za przekreślony sierp i młot na koszulce jednego z uczestników, ktoś będzie chciał odwoływać marsz – dodaje Damian Kita.

Policja: analizujemy różne hipotezy

Zapytaliśmy również policję, czy będzie interweniować, jeżeli w godzinę “W” na rondzie Dmowskiego, jak również podczas marszu narodowców, nie będą przestrzegane zasady, wynikające z przepisów dotyczących epidemii koronawirusa, jak np. niezachowywanie odległości czy łamanie obowiązku zasłaniania twarzy, jeżeli nie ma możliwości zachowania dystansu społecznego. Chcieliśmy się także dowiedzieć, czy mundurowi przewidują jakieś działania, jeżeli na wspomnianym marszu pojawią się łamiące prawo hasła czy symbole.

– Zawsze przy ważnych wydarzeniach na ulicach Warszawy zapewniamy bezpieczeństwo ich uczestników. Owszem, analizujemy różne hipotezy przebiegu uroczystości, jednak są one przedmiotem naszych przygotowań, nie mówimy więc o ich szczegółach – mówi nam nadkomisarz Sylwester Marczak, rzecznik Komendy Stołecznej Policji.

– Każdy z nas zdaje sobie sprawę z czasów, w jakich przyszło nam żyć. Zdajemy sobie sprawę z zagrożeń i zdajemy sobie sprawę, jak ich unikać. Wybierając się na obchody, skorzystajmy z tej wiedzy i zadbajmy o siebie i swoich bliskich – dodaje Marczak.

Powstanie Warszawskie było największą akcją zbrojną podziemia w okupowanej przez Niemców Europie. 1 sierpnia 1944 r. do walki stanęło ponad 50 tys. osób. Planowane na kilka dni, trwało ponad dwa miesiące. W czasie walk w Warszawie zginęło ok. 18 tys. powstańców, a 25 tys. zostało rannych. Straty wśród ludności cywilnej były ogromne – zabitych zostało ok. 180 tys. osób. Pozostałych przy życiu mieszkańców Warszawy, w sumie ok. pół miliona osób, hitlerowcy wypędzili z miasta, które potem niemal całkowicie zburzyli.

Zostaw komentarz