Gmyz o pozwie niemieckiej polityk: To próba walki z prawdą historyczną

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

Cezary Gmyz © PAP / Marcin Obara Cezary Gmyz

– Próba wytoczenia mi procesu jest próbą walki z prawdą historyczną – mówi portalowi DoRzeczy.pl dziennikarz Cezary Gmyz, przeciwko któremu niemiecka polityk Zielonych chce złożyć doniesienie do prokuratury ws. wpisu o homoseksualistach dopuszczających się przestępstw seksualnych w Auschwitz.

Niemiecka eurodeputowana Ulle Schwaus zapowiedziała pozew przeciwko polskiemu dziennikarzowi, korespondentowi TVP w Berlinie, Cezaremu Gmyzowi, który zamieścił 15 czerwca na Twitwerze wpis o homoseksualistach dopuszczających się przestępstw seksualnych w Auschwitz. “Wielu homoseksualistów w obozach koncentracyjnych z było wyjątkowymi zwyrodnialcami i gwałcicielami. Odsyłam też do książki Romana Fristera, który ‘Autoportrecie z blizną’opisuje jak sam w Auschwitz padł ofiarą gwałtu analnego” – napisał.

“Ktoś wystąpił w roli konfidenta”

Dziennikarz nie kryje zaskoczenia zapowiedzią niemieckiej polityk. – Informację o tym, że niemiecka eurodeputowana Zielonych Ulle Schwaus chce złożyć przeciwko mnie doniesienie podał Thomas Dudek. Niemiecki dziennikarz, który jest wyjątkowo niechętny sytuacji, która ma miejsce w Polsce. Muszę przyznać, ze jestem troszeczkę zdumiony, ponieważ pani Ulle Schwaus nigdy sprawami polskimi się nie zajmowała, po polsku nie mówi, nie obserwuje mnie na Twitterze. Któraś z osób mówiących po polsku musiała na mnie donieść w tej sprawie, a więc wystąpić w roli konfidenta – mówi portalowi DoRzeczy.pl Cezary Gmyz.

Jak podkreśla, jego tweet został zacytowany niedokładnie. – Mój tweet został zacytowany w sposób skrajnie niedokładny. Ja nie utrzymywałem, że wszyscy homoseksualiści przetrzymywani w obozach koncentracyjnych byli zwyrodnialcami, ale odwołałem się do źródła. W swoim tweecie powołałem się na fragment publikacji Muzeum Auschwitz, w którym jest opis sytuacji, gdzie jeden z kapo chciał zabić młodego chłopaka, który nie chciał mu świadczyć usług seksualnych – tłumaczy Cezary Gmyz.

Jak podkreśla, takich przypadków było więcej. – Literatura zna tego typu przypadki, które zresztą przywołałem. Chodzi m.in. o książkę Wandy Półtawskiej pt. „I boję się snów”, gdzie opisuje lesbijki, które były przetrzymywane w obozie Ravensbruck, i podobne przypadki są znane również z innych obozów koncentracyjnych. Jeden z więźniów Auschwitz wspomina, że padł ofiarą gwałtu homoseksualnego ze strony więźnia funkcyjnego czyli kapo. Oprócz tego ta sprawa była przedmiotem aktu oskarżenia w procesie załogi Auschwitz, w którym jedna z osób, która owych gwałtów homoseksualnych się dopuszczała została skazana na karę śmierci, zamienioną później na karę 25 lat więzienia. Potem została amnestionowana w 1956 roku, ale faktem jest, że za homoseksualny gwałt została prawomocnie skazana – tłumaczy Gmyz.

– Próba wytoczenia mi takiego procesu jest próbą walki z prawdą historyczną – podsumowuje dziennikarz.

Zostaw komentarz