Głośna cisza u prezydenta

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

© Fotorzepa, Jerzy Dudek

Andrzej Duda od wielu dni milczy, okazując bierność wobec sytuacji w Polsce.

Nie pytają cię o imię, walczą z ostrym cieniem mgły – rap Andrzeja Dudy to ostatnia głośna aktywność prezydenta. Podczas gdy PiS zarzuca Rafałowi Trzaskowskiemu, jako włodarzowi stolicy, brak działań, Duda nie zabiera głosu w sprawie bieżących problemów. Prezydent co prawda odwiedził muzeum Jana Pawła II w Wadowicach, napisał list z przesłaniem z okazji 100. rocznicy urodzin Karola Wojtyły i udzielił wywiadu na temat jubilata w Radiu Doxa, ale poza upamiętnieniem papieża trudno doszukać się stanowiska głównego lokatora Pałacu Prezydenckiego w ważnych sprawach.

Kiedy na ulicach stolicy dochodziło do pacyfikacji protestujących przedsiębiorców, prezydent milczał. Kiedy z radiowej Trójki odchodzą teraz kolejni pracownicy sprzeciwiający się cenzurze, Andrzej Duda nie mówi nic. Milczy również w temacie funduszu medycznego, który zapowiedział, podpisując się pod ustawą przeznaczającą 2 mld zł na media publiczne. Nie wiadomo również, jakie jest stanowisko pierwszego obywatela RP po filmie braci Sekielskich „Zabawa w chowanego”. Rok temu, po pierwszym filmie Sekielskich o skandalach w Kościele, Andrzej Duda głośno mówił: „Zero tolerancji dla pedofilii” i popierał powstanie komisji ds. walki z nią, która do dziś nie powstała. Zwierzchnik sił zbrojnych nabrał też wody w usta, kiedy rozgorzała debata na temat przerzucenia broni nuklearnej z USA do Polski kosztem Niemiec. Skąd ta cisza?

Zmiana kandydata PO na prezydenta wprowadziła nową dynamikę kampanii. Niedogodności społeczne wynikające z pandemii wpływają negatywnie na poparcie dla władzy. PiS ma problem ze swoim kandydatem na prezydenta, co przyznają w licznych rozmowach, niestety anonimowych, członkowie partii. „Kampania stanęła. Nasz kandydat czeka na przedstawienie mu przez sztab nowej strategii. A ten zawalał kampanię jeszcze przed epidemią” – mówi nam jeden z ministrów.

Nowe wybory i nowa kampania to duży problem dla rządzących. PiS boi się efektu Komorowskiego. Przegrane wybory prezydenckie mogą bowiem zapoczątkować erozję władzy. A z wewnętrznych badań PiS wynika, że Andrzej Duda traci poparcie. Sztabowcy zdecydowali, że prezydent nie powinien zabierać stanowiska w sprawach, które mogłyby go obciążyć. Stąd milczenie choćby w sprawie cenzury w Trójce. Inny przedstawiciel rządu bagatelizuje konflikt w radiostacji, przyznając: „Ważniejszy dla nas jest udany wywiad z porannej audycji RMF, niż to, co dzieje się w Trójce. Konflikt dotyczący Kazika nie przełoży się na poparcie dla Dudy, który do spraw kontrowersyjnych ma się teraz nie mieszać”. I prezydent się nie miesza. Uczestniczy tylko w wygodnych sytuacjach, które nie wymagają zabrania stanowiska.

Składa wieńce, spotyka się ze strażakami i leśnikami, zachwala rząd podczas konferencji Polskiego Funduszu Rozwoju, ale konfrontacji z palącymi problemami unika. Ostatnia znacząca decyzja prezydenta to podpisanie ponad tydzień temu nowej strategii bezpieczeństwa narodowego. Zamiast wywiadów z dziennikarzami, którzy potrafią dociskać pytaniami rozmówcę, Duda woli udzielać odpowiedzi zwolennikom na facebookowym czacie.

Wybory wygra ten, kto zmobilizuje większą liczbę swoich zwolenników, a Andrzej Duda ma sufit PiS. Prezydent nie chce zrażać tych, których mógłby zaktywizować do wzięcia udziału w głosowaniu. Dlatego wybrał milczenie w niewygodnych tematach, ale biorąc udział w uroczystościach państwowych pokazuje, że jest na posterunku.

Pytanie, jak długo prezydent może milczeć, tym bardziej że nawet politycy PiS mają już problem z odpowiadaniem na pytanie: „Gdzie jest prezydent Duda?”.

[Uwaga od redakcji: Opinie w tym artykule są opiniami autora, opublikowanymi przez naszego partnera, i nie reprezentują poglądów Microsoft News ani Microsoft]

Zostaw komentarz