Euro – kolos na glinianych nogach. Część 2

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

W pierwszej części tego cyklu (dostępnej pod tym linkiem) omówiliśmy historię Europy w 1 poł. XX w. To niezwykle istotne, by w ogóle zrozumieć to, dlaczego zaprojektowano euro i zrobiono to tak, a nie inaczej. Jeszcze w trakcie II wojny światowej, w czasie konferencji w Bretton Woods, starano się stworzyć rodzaj międzynarodowej waluty, jaką miał być Bankor, za którym stał ekonomista John Maynard Keynes. Projekt jednak upadł. Globalną walutą stał się dolar. Niezbyt spodobało się to elitom Europy.

Powojenny ład

W 1944 r. losy wojny były już przesądzone. Na froncie wschodnim Niemcy poniosły wcześniej druzgocącą klęskę pod Stalingradem, nie udało im się zająć zakaukaskich złóż ropy naftowej. Ostatecznym dobiciem była przegrana pod Kurskiem.

Z kolei po zachodniej części kontynentu alianci otworzyli drugi front (czyli sprawili, że urzeczywistniono najgorszy koszmar Adolfa Hitlera  – rozpoczęła się walka na dwa fronty). Najpierw wylądowali we Włoszech, zaś w czerwcu 1944 r. we Francji. III Rzesza była niszczona przez dwie wielkie armie: amerykańsko-brytyjską (z dodatkami innych nacji) i ZSRR.

USA wiedziały, że wojna to dla nich gigantyczna okazja, by postawić kropkę nad „i” – całkowicie podporządkować sobie Europę. a zarazem ostatecznie wyjść z kryzysu rozpoczętego krachem w 1929 r. Elity kraju wpadły jednak na ciekawy pomysł. Można przecież „skolonizować” świat nie tylko za pośrednictwem armii, jak dotąd robiono, ale za pomocą gospodarki i kultury. Kluczem do tego było jednak sprawienie, by to dolar stał się główną walutą na całym globie.

Efektem wdrożenia w życie systemu wypracowanego w Bretton Woods było głównie to, że świat zaczął zależeć od amerykańskich nadwyżek gospodarczych. To one podtrzymywały obieg dolarów na rynkach i były olejem dla Bretton Woods. W praktyce oznaczało to, że dopóki USA sprzedawały Europie dostateczną ilość towarów, dolary, które mocarstwo „rozdawało” w ramach pomocy gospodarczej (Planu Marshalla), wracały do kraju swojego pochodzenia. Innymi słowy każdy amerykański produkt (np. samochód) był sprzedawany Europie za dolary. Te wracały potem do USA. Całokształt układanki umacniał jednak walutę Waszyngtonu względem marki, franka czy liwra. Po prostu była ona potrzebna, by kupować dobra z Ameryki. By jeszcze jaśniej to wytłumaczyć, warto dodać, że taki niemal nieograniczony popyt na dolary sprawiał, że Fed nie musiał martwić się o pozycję swojej waluty. Posiadał w ręku coś, na co zawsze był popyt.

Ej, ale ja wolę japoński zegarek!

Z perspektywy USA wyglądało to na idealną sytuację. A konkretniej: patrząc na to oczami elit rządzących. Problem pojawił się jednak, gdy okazało, że Amerykanie zaczęli kupować więcej produktów z Europy i Japonii. Dlaczego tak się stało? Możliwe, że USA same stworzyły dwa potwory. Realizowanymi planami dot. podniesienia gospodarek Niemiec i Japonii sprawiły, że te szybko odbudowały się po wojnie. Było to konieczne jako przeciwwaga dla ZSRR i Chin. Do tego doszły pewne kulturowe zalety obu nacji: dbałość o szczegóły i staranność. Wreszcie produkty niemieckie i japońskie uznano nierzadko za lepsze pod kątem technologii.

euro dolar

euro dolar

W każdym razie dla USA stanowiło to problem, bowiem wymiana handlowa została mocno zachwiana. Amerykańska nadwyżka zamieniała się w deficyt – Amerykanie teraz więcej kupowali od innych niż im sprzedawali. To sprawiło, że na rynku USA zaczęło pojawiać się za dużo dolarów, co prowadziło do inflacji.

W latach 60. ilość dolarów w obiegu przekroczyła już zapasy złota, jakie posiadał Fed. W praktyce oznaczało to zaś, że gdyby państwa z Europy zaczęły żądać w zamian za swoje dolary sztab kruszcu – co było legalne zgodnie z postanowieniem Bretton Woods – zasoby złota USA zaczęłyby szybko topnieć.

USA, by utrzymać ład z Bretton Woods, musiały wywierać presję na europejskie banki centralne, by te współpracowały z Fedem. Chodziło m.in. o dodruk walut, by za nie skupować nadwyżki dolarów. W przeciwnym razie – w dobie zachwianej wymiany handlowej – cały system uległ by rozpadowi.

Piach rzucony w szprychy

W 1961 r. tarczę wysoko podniósł Bundesbank. Uznał, że nie będzie już drukował marek i dostosowywał kursu waluty do potrzeb USA. Po pierwsze, jak uznały niemieckie elity, groziło to inflacją i ciosem w krajowych eksporterów.

W podobnym okresie rebelią zapachniało też we Francji i Włoszech. Nie chodziło już nawet o dolary, ale fakt, że stawiające się Niemcy doprowadziły do tego, że ciosy otrzymały nie tylko Stany Zjednoczone, ale też właśnie Francuzi i Włosi. Zapewne rozumiecie: system był zbudowany na okres tzw. dobrej pogody i tak, by działał wtedy, gdy wszyscy zgodnie ze sobą współpracują. O ile w 1944 r. elity USA mogły wierzyć, że tak będzie – w końcu to one rozdawały karty – tak po dwóch dekadach Europejczycy zaczęli mieć dość amerykańskiej dominacji.

euro dolar

euro dolar

Do tego doszła polityka Francji, a konkretnie Charlesa DeGaulle’a, ówczesnego premiera kraju i bohatera z czasów II wojny światowej. Ten postanowił rzucić USA rękawicę i zaczął skupować z USA złoto po cenie 35 USD za 1 uncję. Byłaby to uczciwa cena w 1944 r., ale już w latach 60., gdy było wiadomo, że Fed posiada mniej kruszcu, niż ma w istocie w obiegu dolarów, cena za 1 uncję powinna być wyższa. Francuzi uderzali więc w Fed. I to mocno!

Wielka Brytania też nie miała żadnych powodów do radości. Na dobre straciła pozycję mocarstwa, a do tego Francja utrudniała jej wstęp na europejskie rynki, czym DeGaulle chciał pokazać jasno USA, że nie pozwoli na swobodną politykę amerykańskiego satelity na terenie Starego Świata.

Waszyngton miał już jednak tego dość. Postanowił wyrzucić to całe zbuntowane towarzystwo za burtę.

„Poleciłem sekretarzowi skarbu podjąć wszystkie niezbędne działania, aby obronić dolara przed spekulantami. Nakazałem sekretarzowi Connally’emu tymczasowo zawiesić wymienialność dolara na złoto”

– ogłosił w telewizji prezydent Richard Nixon. Był 15 sierpnia 1971 roku. System Bretton Woods upadł. „Tymczasowe” zawieszenie okazało się trwałe.

[embedded content]

Dlaczego jednak prezydent USA to zrobił? Nie uległ przecież chyba czystej irytacji działaniami polityków z Europy? Nie, chodziło m.in. o groźby banków z Europy, które zagroziły, że wymienią znaczną część swoich zasobów dolarów na złoto. Wtedy klamka zapadła. Nixon odszedł całkowicie od kruszcu. Dolar po raz pierwszy stał się pustą walutą – nie miał już pokrycia w czymkolwiek. Jedynie w wierze świata, że jest coś warty, ponieważ stoi za nim Fed i potężna gospodarka (oraz – jak dodają bardziej cyniczni – równie groźna armia). W swojej istocie był jednak kawałkiem papieru. Waluty fiducjarne miały stać się standardem.

Jak widać, system z Bretton Woods był może i ciekawym rozwiązaniem, ale tylko na okres, gdy w świecie Zachodu dominowało jedno mocarstwo…

CDN.

Źródło:

Zostaw komentarz