Dziesięć goli w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Bayern zdemolował Barcelonę

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

Robert Lewandowski i Philippe Coutinho (Bayern Monachium) © AFP Robert Lewandowski i Philippe Coutinho (Bayern Monachium)

Bayern Monachium rozbił Barcelonę 8:2 w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Mecz był festiwalem strzeleckim, w którym wziął udział również Robert Lewandowski. Polak miał asystę przy pierwszym golu, a w drugiej połowie sam zdobył bramkę.

Dwa topowe kluby i dwóch gigantów światowego futbolu. FC Barcelona i Bayern Monachium – Lionel Messi i Robert Lewandowski. Najlepsi z najlepszych, bezsprzecznie najbardziej elektryzujący pojedynek ćwierćfinałowy, a kto wie, czy nie całych tegorocznych rozgrywek. Co ciekawe tylko te dwa zespoły ze stawki ćwierćfinalistów wygrywały te rozgrywki w przeszłości. Tym razem los skojarzył je już na etapie 1/4 finału.

W piątkowej rywalizacji trudno było upatrywać wyraźnego faworyta, ale na pewno w znacznie lepszej formie znajdowali się piłkarze Bayernu Monachium.

“Do awansu wystarcza jeden mecz. W tym roku nie ma faworytów i absolutnie wszystko się może zdarzyć” – mówił Pep Guardiola, były szkoleniowiec obu piątkowych ćwierćfinalistów, a obecnie innego uczestnika turnieju finałowego Manchesteru City.

Nerwy i błędy w defensywie, tak najprościej można określić pierwsze minuty tego spotkania. Strzelanie rozpoczęło się już w 4. minucie. Perisić w klasycznej dla siebie akcji z lewej strony dośrodkował wprost na nogę Muellera. Niemiec wymienił się krótkim podaniem z “Lewym”. Polak nie szukał bramki, tylko oddał do wybiegającego na czystą pozycję Muellera, a Niemiec strzałem w boczną siatkę otworzył wynik spotkania.

Barcelona szybko otrząsnęła się po tym ciosie i zaledwie dwie minuty później remisowała. Lenglet świetnym podaniem przez pół boiska uruchomił Jordiego Albę, Hiszpan popędził w kierunku pola karnego rywali i podał na drugą stronę pola karnego do Suareza

Nerwy nie opuszczały piłkarzy po obu stronach boiska. Ter Stegen wybił wprost pod nogi rywali, wysoka piłka na Lewandowskiego, który po próbie strzału z niewygodnej pozycji upadł z grymasem bólu.

W 22. minucie tego starcia rozpoczęło się dziewięć minut, które piłkarze Barcelony będą się śniły przez długie lata. Na początek Serge Gnabry kapitalnie dostrzegł pędzącego za jego plecami Ivana Perisicia. Chorwat podbiegł z piłką jeszcze kilka metrów i huknął mocno w kierunku bramki ter Stegena. Futbolówka tylko odbiła się od golkipera i wpadła pod poprzeczkę, dając ponowne prowadzenie Bayernowi.

Chwilę później Perisić stworzył niemal identyczną akcję, ale zamiast strzelać podał wzdłuż bramki do lepiej ustawionych kolegów. Tylko refleks ter Stegena uchronił w tej sytuacji piłkarzy Dumy Katalonii.

W 28. minucie dwójkowa akcja pary pomocników Goretzka-Gnabry dała trzecią bramkę mistrzom Niemiec. Gnabry pograł “z klepki” z Goretzką, który idealnie wypuścił Iworyjczyka sam na sam z ter Stegenem i Gnabry bez kłopotu pokonał słabo dysponowanego golkipera Dumy Katalonii.

Koszmar Barcelony “zakończył się” w 31. minucie. Joshua Kimmich mocno centrował piłkę z prawej strony wprost na idealnie ustawionego Muellera, a pomocnikowi pozostało w tej sytuacji tylko przystawić nogę i wprawić obserwatorów tego spotkania w głębokie zdumienie.

Sędzia Damir Skomina nie doliczył ani sekundy, a schodzący do szatni Quique Setien wyglądał, jakby nie chciał już z niej wychodzić. Znakiem zapytania było tylko kiedy do głosu dojdzie Robert Lewandowski.

W przerwie Setien dokonał zaledwie jednej roszady. W miejsce Sergiego Roberto wpuścił rozczarowującego, jak cały zespół w tym sezonie, Antoine’a Griezmanna.

W 53. minucie “Lewy” w końcu trafił, chociaż po chwili okazało się, że kolega był na spalonym i najlepszy strzelec Ligi Mistrzów wciąż pozostawał bez skalpu. Pięć minut później nadzieję w serca kibiców Barcelony wlał Luis Suarez, który po asyście wyróżniającego się po stronie Dumy Katalonii Alby, zmniejszył rozmiary przewagi Bayernu.

Kiedy gracze Barcelony mogli mieć przed oczami niesamowity powrót z 2017 roku w meczu przeciwko PSG, Bayern zadał kolejny cios.

Alphonso Davies jak dziecko ograł Nelsona Semedo, zbiegł pod linię końcową pola karnego i wysunął do niepilnowanego Kimmicha.

W końcówce spotkania nasuwały się dwa pytania. Czy “Lewy” zaznaczy swoją obecność trafieniem i gdzie jest Lionel Messi. Odpowiedź na pierwsze pytanie padła w 82. minucie. “Lewy” trafił do bramki ter Stegena strzałem głową z kilku metrów i to po asyście wciąż aktualnego piłkarza Barcelony, Phillipe Coutinho. Brazylijczyk zaledwie trzy minuty później sam zadał ostateczny cios Dumie Katalonii.

FC Barcelona – Bayern Monachium 2:8 (1:4)

Bramki: Alaba (7-sam), Suarez (57) – Mueller (4, 31), Perisic (22), Goretzka (28), Kimmich (63)

Barcelona: ter Stegen – Semedo, Pique, Lenglet, Alba – Roberto, Busquets, de Jong, Vidal – Messi, Suarez

Bayern: Neuer – Kimmich, Boateng, Alaba, Davies – Goretzka, Alcantara, Gnabry, Mueller, Perisić – Lewandowski

Sędziował: Damir Skomina

Zostaw komentarz