Czy PiS siłowo weźmie samorządy

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

© Adobe Stock

Partia rządząca może mieć nieczyste intencje, utrzymując wyśrubowane rygory fiskalne dla gmin – sugeruje opozycyjny senator w liście do wicepremier.

– W przyszłym roku możemy mieć setki komisarzy wprowadzonych do różnych samorządów w Polsce – mówi „Rzeczpospolitej” Krzysztof Kwiatkowski, senator niezależny, związany z opozycją. Jego zdaniem takie niebezpieczeństwo ukryte jest w przepisach ustawy o finansach publicznych.

Nakłada ona na samorządy sztywne reguły fiskalne, wyliczane na podstawie poziomu zadłużenia w stosunku do całorocznych dochodów i możliwości ich bieżącej obsługi. Zdaniem senatora Kwiatkowskiego w dobie kryzysu wywołanego pandemią koronawirusa wymogi ustawowe mogą okazać się zbyt wyśrubowane nawet dla 40 proc. samorządów.

Ich zmniejszenie obiecywała 21 kwietnia wicepremier i minister rozwoju Jadwiga Emilewicz. – Luzujemy regułę wydatkową – zapowiedziała. Do tego jednak nie doszło.

Dlatego przed kilkoma dniami Kwiatkowski wraz z innym senatorem niezależnym Wadimem Tyszkiewiczem złożył poprawki do trzeciej wersji rządowej tarczy antykryzysowej. Przewidywały zawieszenie reguły wydatkowej na dwa lata oraz umożliwienie samorządom, by do długu nie wliczały się dodatkowe instrumenty finansowe, jak poręczenia dla spółek komunalnych.

© Dostarczane przez Rzeczpospolita

Rządzony przez opozycję Senat poprawki przyjął, ale przepadły podczas głosowań w Sejmie. W efekcie Kwiatkowski wysłał list do wicepremier Emilewicz.

„Zmusza mnie to do zadania publicznych pytań o rzeczywiste intencje rządu. Czy naprawdę chcecie Państwo pomóc samorządom, a przede wszystkim mieszkańcom tych miast i gmin? Czy waszą prawdziwą intencją w 2021 roku będzie odwoływanie wójtów, burmistrzów, prezydentów wszędzie tam, gdzie wskaźniki będą przekroczone, a lokalny samorządowiec nie reprezentuje partii Prawo i Sprawiedliwość?” – napisał.

Dlaczego rygory fiskalne dla samorządów nie zostały wciąż poluzowane? Spytaliśmy o to resort Jadwigi Emilewicz, ale nie dostaliśmy odpowiedzi.

Krzysztof Mączkowski, skarbnik miasta Łodzi i przewodniczący Komisji Skarbników Unii Metropolii Polskich, potwierdza, że finanse samorządów zaczynają wyglądać dramatycznie. – We wszystkich miastach wpływy z PIT za marzec spadły w granicach 14–16 proc., natomiast w kwietniu wpłynęło około 60 proc. tego, co w ubiegłym roku – podaje.

– To grozi utratą płynności finansowej samorządów – mówił przed kilkoma dniami Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy, która dostała aż o ćwierć miliarda mniej.

Jeszcze bardziej zanurkowały wpływy z CIT, choć ich udział w budżetach gmin jest zazwyczaj mniejszy niż w przypadku PIT. Np. Gdańsk dostał w kwietniu 11 proc. tego, co przed rokiem, Katowice – 20 proc., Łódź – 26 proc., a Kraków – 31 proc.

Wpływ na spadek dochodów z tych dwóch podatków mógł mieć nie tylko kryzys, ale też przesunięty termin rozliczenia czy możliwość odroczenia zaliczek PIT, wprowadzona przez jedną z tarcz antykryzysowych. Krzysztof Mączkowski zaznacza jednak, że na tym nie kończą się ubytki budżetowe. – Występują też w podatku od nieruchomości, wpływie z wynajmu lokali użytkowych czy sprzedaży biletów komunikacji miejskiej – wylicza

Zdaniem łódzkiego skarbnika problem z dotrzymaniem rygorów ustawowych samorządy mogą mieć przy zamknięciu roku, budowie budżetu na 2021 rok czy tworzeniu prognoz na lata następne. – Rzeczywiście w skrajnych sytuacjach mogliby wkroczyć komisarze, choć musiałoby być poprzedzone to takimi działaniami jak programy naprawcze – mówi.

Marek Ast z prezydium Klubu PiS obawy o masowe wprowadzanie komisarzy uważa za bezpodstawne. – Nie ma takich planów. Zjednoczona Prawica będzie podejmować działania, mające zaradzić kłopotom samorządów, a nawet uczyni limity bardziej względnymi. Opozycja niepotrzebnie gra kryzysową kartą – komentuje.

Zostaw komentarz