Były trener Legii Warszawa: To katastrofa, najgorsza rzecz, jaka spotkała mnie w piłce

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

Henning Berg na Łazienkowskiej pracował w latach 2013-15. W tym czasie wygrał mistrzostwo i Puchar Polski, Legia zdobywała średnio aż 2.02 punktu na mecz. Po odejściu z klubu szkoleniowiec objął węgierski Videoton w 2016 roku, później trenował norweski Stabaek IF, a od czerwca prowadzi cypryjski zespół – Omonia Nikozja. I właśnie został mistrzem kraju, po tym jak władze ligi zdecydowały się nie kontynuować sezonu

Zobacz wideo Nowy trener Arki: Nie boję się tej pracy, choć zdaję sobie sprawę, że podjąłem ryzyko

– Oczywiście chcieliśmy wywalczyć tytuł normalnie. Niestety rząd stwierdził, że nie można grać. Podejrzewam, że chciał piłkę traktować jak wszystkie inne sektory. Dla społeczeństwa to trudny czas, niemal katastrofa, i futbol staje się bardzo mało znaczący w takim momencie. Ale zdobyliśmy go zasłużenie. Prowadziliśmy po sezonie zasadniczym i także w grupie mistrzowskiej, dzięki temu, że mamy lepszy bilans bezpośrednich spotkań z Anorthosisem. Jestem bardzo dumny z zespołu. Minęło dziesięć lat, odkąd Omonia poprzedni raz była mistrzem. Nasi fani teraz są szczęśliwi, ale niestety nie mogą celebrować sukcesu – powiedział Berg w rozmowie z “Przeglądem Sportowym“. Norweg został też spytany o najgorszy moment w jego karierze. 

Odpadnięcie Legii z Celtikiem “to najgorsza rzecz, jaka spotkała mnie w piłce”

– Niestety nie dostaliśmy się do Ligi Mistrzów z powodu błędu proceduralnego z Bereszyńskim, gdy przegraliśmy walkowerem, bo zagrał kilka minut, choć karę zawieszenia de facto odcierpiał. To katastrofa, najgorsza rzecz, jaka mnie spotkała w piłce – powiedział Berg.

Przypomnijmy, że w sezonie 2014/2015 Legia pokonała w III rundzie el. do LM Celtic Glasgow (4:1, 2:0), ale do fazy grupowej nie awansowała. Dlaczego? Na boisku pojawił się Bereszyński, choć w tym czasie powinien pauzować za nadmiar kartek. W efekcie UEFA postanowiła, że to Celtic awansuje.

Przeczytaj też:

Zostaw komentarz