Tadeusz Grzenia © Materiały prasowe Tadeusz Grzenia

Takiej sytuacji nie pamiętam. Zatrzymano wydobycie węgla w 1980 roku. Ale nie z powodu zarazy, a strajków. To jest zupełnie nowe zjawisko. Górnicy starają się przestrzegać określonych procedur, ale warunki ich pracy są diametralnie różne, niż w innych zawodach. Badania górników zostały podjęte zdecydowanie za późno – mówi w rozmowie z Onetem Tadeusz Grzenia, pracownik kopalni Zofiówka w Jastrzębiu-Zdroju, były opozycjonista w czasach PRL, odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski przez prezydenta RP Andrzeja Dudę.

  •  Województwo śląskie kolejny tydzień przoduje w statystykach Ministerstwa Zdrowia dotyczących przypadków koronawirusa w Polsce. Do tej pory odnotowano blisko 6 tys. zakażeń
  •  Największymi ogniskami wirusa są śląskie kopalnie: Jankowice w Rybniku, Murcki-Staszic w Katowicach, Sośnica w Gliwicach, Bobrek w Bytomiu oraz Pniówek w Pawłowicach
  •  Minister zdrowia Łukasz Szumowski potwierdził, że w pięciu kopalniach na Śląsku przeprowadzono już 30 tys. testów. Koronawirusa potwierdzo u ok. 2,8 tys. górników
  •  W kopalniach Jastrzębskiej Spółki Węglowej potwierdzono (stan na 20 maja) już 1198 przypadków zakażenia. Największym ogniskiem wirusa jest kopalnia Pniówek w Pawłowicach, gdzie odnotowano ich 1170
  •  Koronawirusa potwierdzono też m.in. u 17 osób w kopalni Zofiówka, sześciu w kopalni Jastrzębie-Bzie, dwóch w kopalni Budryk i trzech w Ruchu Borynia. Na kwarantannie przebywa 361 osób

Sytuację komentuje w rozmowie z Onetem Tadeusz Grzenia*, związany od kilkudziesięciu lat z jastrzębską kopalnią Zofiówka.

***

Specyfikę pracy na kopalni znam dobrze. Ale takiej sytuacji nie pamiętam. Zatrzymano wydobycie węgla w 1980 roku. Ale nie z powodu zarazy, a strajków. Tak jak na przykład w kopalni “Zofiówka”, która wtedy nazywała się “Manifest Lipcowy”, a później w strajkach w stanie wojennym oraz w roku 1988, które poprzedziły Okrągły Stół. Były “tąpnięcia” na kopalniach, ale nie takie jak teraz. To jest zupełnie nowe zjawisko. Z tym się nie spotkałem. A pracuję na tej samej kopalni, chociaż teraz w firmie zewnętrznej, 50 lat.

Gdy epidemia zaczęła narastać, w kopalniach była od razu reakcja: zostały zamontowane kamery termowizyjne do mierzenia temperatury na wejściu, obowiązek noszenia maseczek itd. Procedury, profilaktyka, wytyczne ze strony dyrekcji – zostały przekazane i wdrożone. Lecz z powodu specyficznych warunków w pracy górników, nie zawsze możliwe jest ich ścisłe przestrzeganie. Trudno jest zachować odpowiednie odległości miedzy pracownikami, gdy wykonuje się zadania w zespołach, a prace wymagają bycia blisko siebie. Kto tego nie doświadczył, nie ma prawa zabierać głosu w tym temacie.

Górnicy starają się przestrzegać określonych procedur, ale warunki ich pracy są diametralnie rożne, niż w innych zawodach. Co nie oznacza, że w innych zawodach jest łatwo.

Kopalnia to nie tylko praca “na dole”. W łaźniach górnicy stoją jeden obok drugiego (tak działają łaźnie hakowe), rozmawiają, jeden drugiemu plecy myje. Kontakty są bliskie. Jeśli ktoś jest nosicielem wirusa, to jest pewność, że druga osoba zostaje zakażona. Efekt domina.

Badania górników zostały podjęte zdecydowanie za późno. To, co się dzieje na przykład na kopalni Pniówek w Pawłowicach, gdzie wykryto już tyle zachorowań, pokazuje, że to zdecydowanie za późno. Na kopalni Zofiówka testy wprowadzono w ubiegły piątek. Moim zdaniem powinny być przeprowadzone dwa miesiące wcześniej. Jeśli górnicy przechodzą infekcję bezobjawowo, albo jak zwykły katar, to ilość zakażeń może się znaczenie zwiększyć.

Pyta pan o hejt. Jestem Ślązakiem z urodzenia i to jest bardzo przykre dla nas wszystkich. Zrobiła się potworna nagonka. Jak na pielęgniarki i ratowników medycznych. Te propozycje izolacji Śląska, obraźliwe słowa w internecie. Jeśli ktoś kiedyś stwierdził, że Śląsk to zakamuflowana opcja niemiecka, to teraz takie mamy efekty.

Dzięki Bogu w rodzinie, wśród znajomych, nikt nie ma koronawirusa. Do tej pory, w mojej firmie, moim otoczeniu, nie było takich przypadków. Nastroje nie są najgorsze. Ludzie nie panikują, noszą maseczki, w sklepie zachowują odległość. Mam bardzo dobrego kolegę, właściwie przyjaciela od dzieciństwa, który jest po leczeniu onkologicznym i on autentycznie się boi. Nie odwiedzamy się, mamy kontakt tylko telefoniczny. Nigdzie się nie rusza. Wie, że jest w grupie zwiększonego ryzyka.

Mówię o tym niechętnie, nie chciałbym być ofiarą ostracyzmu. Nie chcę stracić kolegów, których mimo różniących nas poglądów politycznych, lubię i szanuję. Nie chcę narobić sobie wrogów i zamieszania, bo dziś ludzie są podzieleni, przenoszą swoje sympatie polityczne na życie prywatne. A to, co dzieje się teraz na Śląsku w związku z koronawirusem, to też jest w jakiś sposób uwikłane w politykę.

* Tadeusz Grzenia, pracownik kopalni Zofiówka, były opozycjonista w czasach PRL, za działalność w podziemiu skazany w stanie wojennym. Odznaczony Krzyżem Wolności i Solidarności oraz Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski przez prezydenta RP Andrzeja Dudę.

Kategorie: Newsy