Bunt w Kaliszu? “Nie chcemy siać zgorszenia”

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp
  • Odwiedzamy kościoły w diecezji kaliskiej, by sprawdzić, jak odebrano list biskupa Janiaka, który wczoraj prosił o modlitwę w obliczu “nagonki medialnej”. Chodzi o sprawę tuszowania pedofilii ks. Arkadiusza H.
  • Trafiamy na jedną parafię, gdzie listu nie odczytano, by nie siać zgorszenia
  • Spotykamy się także z ofiarą księdza Arkadiusza H. Tomaszem Szaramowiczem, który swoją historię opowiedział już po filmie braci Sekielskich. List Janiaka go oburza
  • W jednej z parafii Arkadiusza H. słyszymy od wiernych, że list odczytano w całości. Ksiądz proboszcz, z którym rozmawiamy, mówi nam, że źle interpretujemy treść listu

Wczoraj pisaliśmy o liście biskupa Edwarda Janiaka, którego odczytanie nakazał we wszystkich kościołach diecezji kaliskiej biskup pomocniczy Łukasz Buzun. Pisaliśmy też, że prawdopodobnie buntu nie będzie – a taki miał miejsce na Radzie Kapłańskiej, gdzie chciano przeforsować poparcie dla podejrzewanego o tuszowanie pedofilii hierarchy. Dziś okazuje się, że do buntu jednak doszło.

Dowiedzieliśmy się, że przynajmniej w jednym z kościołów diecezji kaliskiej listu nie odczytano. Udaliśmy się do parafii, by porozmawiać z księdzem proboszczem. Oczywiście prosi o anonimowość.

“Kościół musi się oczyścić”

– Zło należy nazwać złem, pedofilię należy zgłaszać, a sprawę biskupa Janiaka należy wyjaśnić. Jest proces w Watykanie, czekam na rozwiązanie sprawy – mówi nam duchowny.

Dlaczego listu nie odczytał?

– Nie chciałem siać zgorszenia – odpowiada i dodaje, że listu odczytywać nie chce.

Rozmawiamy z duchownym o filmie Sekielskich “Zabawa w chowanego”, od którego cała sprawa z biskupem Janiakiem się zaczęła. Mówi nam jasno, że gdyby problemu pedofilii wśród kleru oraz tuszowania nie było, to i nie byłoby filmu. Opowiada nam, że dokument oglądał na dwa razy – po prostu na raz nie dał rady. Podkreśla, że Kościół musi się oczyścić oraz, że trzeba dużo odwagi, by mówić o tym problemie publicznie.

Pytamy, co by zrobił gdyby to do niego przyszła ofiara pedofilii – w odpowiedzi tłumaczy nam, że postąpiłby zgodnie z procedurami. – Najpierw bym wysłuchał, bo to jest najważniejsze. A potem zgłosiłbym do swojego przełożonego, na policję oraz do prokuratury – mówi.

“Jaka nagonka?”

W Koźminie Wielkopolskim spotykamy się z ofiarą ks. Arkadiusza H. Tomaszem Szaramowiczem. Szaramowicz był molestowany przez H. właśnie w Koźminie. To była pierwsza parafia duchownego.

Szaramowicz słyszał, że taki list ma być odczytywany, ale do kościoła nie poszedł. Nie chciał się denerwować.

– Kościół powinien najpierw przeprosić ofiary – a nie prosić o modlitwę za biskupa – mówi. – Nagonka na biskupa? Jaka nagonka? Nie ma żadnej nagonki – dodaje.

– Biskup Janiak tuszował całą sprawę, on powinni uderzyć się w pierś i nad tym zastanowić – dodaje. I ocenia: – Teraz jak mu się grunt zaczął palić pod nogami, to mówi: módlcie się za mnie. Mija tydzień po tym, jak powiedziałem o sobie w wywiadzie dla “Gazety Wyborczej”. Do mnie żaden z biskupów się nie odezwał.

Wiemy, że w innych kościołach diecezji kaliskiej, gdzie list był odczytywany, pomijano jego ostatnie fragmenty, czyli te, które wzbudziły kontrowersje i obawy zgorszenia. Pełna treść listu dostępna jest na stronie kurii, kontrowersyjne fragmenty cytujemy: “Zwracam się też do Diecezjan o modlitwę za kapłanów, by moc łaski Pana była dla nich większa aniżeli przemoc i jakakolwiek ludzka słabość”.

Oraz przede wszystkim: “Proszę także szczególnie o modlitwę w tym czasie medialnej nagonki na moją osobę, abym uświęcony niewidzialną mocą Ducha Świętego, mógł zawsze służyć Bogu Żywemu przez miłość i służbę ofiarną, której Chrystus jest początkiem, środkiem i dopełnieniem”.

“Medialna nagonka” oburza część duchownych oraz wierzących. Ale także to, że o ofiarach księdza Arkadiusza H. w prośbach o modlitwę zapomniano.

“Zła interpretacja”

List nakazał odczytać biskup pomocniczy diecezji kaliskiej Łukasz Buzun. Hierarcha forsował także poparcie dla biskupa Janiaka na Radzie Kapłańskiej zwołanej 25 maja. Było to dwa dni po święceniach w kaliskiej katedrze – od których Janiak został odsunięty. Pisaliśmy o tym szeroko w Onecie.

Podczas Rady duchowni pokazali hierarchom czerwoną kartkę. Nie zgodzili się na podpisanie trzystronicowego listu, który przedkładał Buzun. W efekcie po Radzie wysłano do Watykanu krótki list – z prośbą o wyjaśnienie całej sprawy.

Nieodczytanie listu jest więc kolejną odsłoną buntu duchownych w Kaliszu. Ale nie wszyscy podzielają krytyczne stanowisko wobec biskupa Janiaka.

W jednej z byłych parafii księdza Arkadiusza H. list odczytany został w całości. Od proboszcza słyszymy, że źle interpretujemy jego treść i że biskup Janiak jest atakowany, a modlić się trzeba za każdego, nawet za grzeszników. Oczywiście jeśli coś jest na rzeczy, to sprawą powinna się zająć prokuratura i władze kościelne.

A czy proboszcz nie bał się zgorszenia, odczytując cały list? Takich głosów nie słyszał i jest przekonany, że wierni nie odebrali go negatywnie. Kręcąc się chwilę wokół kościoła, słyszymy podobny ton – modliliśmy się, a więcej mówić nie chcemy. Ale są też inne głosy.

– Po filmie “Zabawa w chowanego” huczało w całej wsi. Ja początkowo nie wierzyłam, że to prawda – ale przecież on w tym filmie się przyznał – mówi o H. zagadnięta przez nas osoba ze wsi. Dodaje, że akurat w kościele w niedzielę nie była, więc samego listu nie słyszała.

Zauważyliśmy też, że w byłej parafii księdza H. nie został wywieszony plakat inicjatywy “Zranieni w kościele”, który rozsyłał arcybiskup Wojciech Polak. Na plakatach widnieje numer telefonu dla osób “zranionych przemocą seksualną”.

– Muszę to jeszcze przemodlić, bo nie wiem, czy to dobry pomysł. Rozmawiałem też z innymi księżmi, słuchałem Radia Maryja i czytałem “Nasz Dziennik”. Muszę się zastanowić czy ten plakat powiesić. Różnie się o tej akcji mówi i sam nie wiem, co mam o niej myśleć – tłumaczy nam proboszcz, prosząc by nie publikować jego nazwiska.

W kościele, gdzie listu nie odczytano – plakat wisi w gablocie przed wejściem.

żródło:

Zostaw komentarz