Boniek nie posłuchał się krytyków Brzęczka. “Trzeba było się zachować jak Koalicja Obywatelska”

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

Jerzy Brzęczek na dłużej z naszą reprezentacją. PZPN przedłużył wygasający pod koniec czerwca kontrakt z selekcjonerem. Nowa umowa będzie obowiązywać do 31 grudnia 2021 roku. – Postanowiliśmy przedłużyć kontrakt z Jerzym Brzęczkiem do końca 2021 roku, bo mamy pełne zaufanie do selekcjonera i prowadzonej przez niego reprezentacji – powiedział Zbigniew Boniek, cytowany przez portal Łączy Nas Piłka.

Zobacz wideo Świerczewski: Każdy szuka dziury w kadrze Brzęczka

Bez zaskoczenia

Decyzja o przedłużeniu umowy z Brzęczkiem nie jest zaskoczeniem. Selekcjoner od początku współpracy z kadrą cieszy się dużym zaufaniem prezesa Bońka. Szef PZPN bronił go zawsze, gdy spływała na niego krytyka ze strony dziennikarzy i kibiców. Już samo zatrudnienie Brzęczka do pracy z reprezentacją wywołało spore zaskoczenie. Jego ostatni poprzednicy mieli większe sukcesy w piłce klubowej i doświadczenie w pracy trenerskiej, zanim obejmowali funkcję selekcjonerską. Po nieudanym mundialu 2018 PZPN zaryzykował, stawiając na byłego opiekuna m.in. Wisły Płock i Lechii Gdańsk. Współpraca będzie kontynuowana, choć kontrowersji jeszcze długo nie zabraknie.

Zwolennicy Brzęczka podkreślają, że trener zrealizował najważniejsze zadanie, jakie do tej pory przed nim postawiono – awansował na mistrzostwa Europy. Polacy wygrali swoją grupę eliminacyjną, odnosząc osiem zwycięstw, jeden remis i jedną porażkę. Dlaczego więc mimo formalnego sukcesu, pozycja selekcjonera nadal jest podważana? Bo styl gry drużyny narodowej wciąż nie powala. Na osiem zwycięstw tylko to z Izraelem w Warszawie (4:0) odnieśliśmy w pewny sposób. Reszta to wymęczone wygrane z drużynami o zdecydowanie niższym potencjale niż nasz.

Bez stylu skończymy jak na mundialu w Rosji?

Dobre statystyki z eliminacji przysłaniają obraz gry reprezentacji. Z Izraelem na wyjeździe (2:1) zagraliśmy bardzo słabą drugą połowę, która nie powinna się przydarzyć. Oczy bolały kibiców także podczas pojedynku z Austrią w Warszawie. Oglądałem go w jednym z greckich pubów, gdzie siedzący obok niemieccy turyści zastanawiali się, jakim cudem tak grająca reprezentacja Polski może być liderem grupy eliminacyjnej. Niewiele lepiej było w pojedynkach z Łotwą i Macedonią. Reprezentanci Polski jak mantrę powtarzali, że liczą się tylko punkty, a nie styl zwycięstw. Mnie takie tłumaczenie nie przekonuje, bo gdy w grze dominuje chaos i przypadek, to kiedyś szczęście musi się skończyć, a drużyna zostaje wtedy obnażona – tak jak nasza kadra podczas mistrzostw świata w Rosji. Warto też spojrzeć, jaki rozwój poczyniła reprezentacja Włoch od września 2018, a jaki polska drużyna. Obie ekipy spotkały się wtedy w Bolonii w spotkaniu Ligi Narodów (1:1). Włosi następnie rozbili wszystkich rywali w grupie eliminacyjnej, grając z meczu na mecz coraz lepszą piłkę.

Awans na EURO był dla naszej reprezentacji obowiązkiem. Izrael, Macedonia, Łotwa, Słowenia, Austria – to nie są rywale, którzy powinni nas zatrzymać. Nie zatrzymali, ale obawy co do gry biało-czerwonych nie zniknęły. Jak oceniać awans na turniej, na który jedzie prawie połowa europejskich reprezentacji? Za czasów Kazimierza Górskiego ani razu nie graliśmy na EURO, bo uczestniczyło w nim tylko osiem najlepszych drużyn ze Starego Kontynentu. Nie oznacza to, że należy usilnie dezawuować sukces reprezentacji prowadzonej przez Brzęczka. Warto jednak zachować umiar w odtrąbieniu sukcesu, bo łatwo można popaść w śmieszność.

Boniek “nie wykorzystał okazji?”

Słucham dziennikarzy i kibiców, którzy piszą, że koronawirus dał nam drugą szansę, z której nie skorzystał prezes Boniek. – Trzeba było wykorzystać okazję na zmianę jak Koalicja Obywatelska w sprawie kandydata na prezydenta – napisał jeden z komentujących.

Krytykując styl gry reprezentacji, uważam, że PZPN dobrze zrobił, pozostawiając Jerzego Brzęczka na stanowisku selekcjonera do przyszłorocznego piłkarskiego EURO. Do turnieju został rok, z czego wciąż nie wiadomo, ile w tym czasie spotkań biało-czerwoni zdołają rozegrać. Jesienna Liga Narodów? Niepewna z powodu pandemii. W takich warunkach zmiana selekcjonera nie miałaby sensu, bo nowy trener zwyczajnie nie miałby kiedy poznać zawodników i nauczyć ich czegoś nowego.

Nie będę oryginalny, przekonując, że z tym pokoleniem piłkarzy, jakie ma do dyspozycji Brzęczek, powinniśmy prezentować lepszy futbol. Strach pomyśleć, co stanie się za kilka lat, gdy zabraknie w kadrze Roberta Lewandowskiego. Z drugiej strony – Lewandowski jest jednym z tych, którzy najbardziej zawodzili nas podczas ostatnich wielkich imprez piłkarskich. Dwie – tyle bramek napastnik Bayernu zdobył dla reprezentacji na wszystkich turniejach mistrzowskich, w jakich uczestniczył (gol z Grecją na EURO 2012 i gol z Portugalią na EURO 2016). Czy na przyszłorocznym EURO poprawi te statystyki? Jeśli nie, może być problem z wyjściem z grupy, bo rywalizować będziemy z Hiszpanią, Szwecją i Bośnią/Irlandią/Irlandią Północną/Słowacją. Do 1/8 finału awansują zwycięzcy sześciu grup, drużyny z drugich miejsc i cztery najlepsze ekipy z trzecich miejsc.

PZPN pozostawił furtkę

Jeśli nie będzie sukcesu na EURO – czytaj: minimum 1/8 finału – pojawią się kolejne głosy o dymisji Brzęczka. Wówczas będzie można zastosować klauzulę zapisaną w nowej umowie z selekcjonerem, która zakłada możliwość rozwiązania kontraktu w sierpniu 2021 roku. – Wówczas kończy się moja kadencja na stanowisku prezesa PZPN i chciałbym, aby nowe władze federacji miały możliwość podjęcia autonomicznej decyzji odnośnie do dalszej pracy selekcjonera – przekonuje prezes Boniek. To oficjalne stanowisko. W praktyce zrozumiałe jest, że pozostawiono sobie furtkę do zakończenia współpracy, gdyby kadra na EURO zawiodła.

Zanim rozpoczną się mistrzostwa Europy, w marcu przyszłego roku ruszą eliminacje do mistrzostw świata 2022. Reprezentacje rozegrają po trzy spotkania eliminacyjne, które będą przy okazji formą przygotowań do EURO. To też przemawiało za tym, by zatrzymać trenera Brzęczka przynajmniej do lata 2021.

Przeczytaj też:

Pobierz aplikację Sport.pl LIVE na Androida i na iOS-a

Sport.pl LiveSport.pl Live .

Zostaw komentarz