Biuro Poszukiwań DRK. Jak działają detektywi zaginionych osób?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

Biuro Poszukiwań DRK: tysiące zapytań o zaginionych w czasie drugiej wojny światowej © picture-alliance/dpa/M. Müller Biuro Poszukiwań DRK: tysiące zapytań o zaginionych w czasie drugiej wojny światowej Potomkowie ciągle jeszcze szukają zaginionych w czasie wojny. Pomaga im w tym Niemiecki Czerwony Krzyż. Ten jednak zapowiada koniec poszukiwań.

Do pracowników Biura Poszukiwań Niemieckiego Czerwonego Krzyża (DRK) w dalszym ciągu trafiają zapytania o zaginionych w czasie drugiej wojny światowej. To głównie żołnierze Wehrmachtu i jeńcy wojenni. Ale potomkowie szukają też robotników przymusowych, więźniów obozów, dzieci zaginionych w czasie ewakuacji i wypędzeń.

Kilka lat temu do DRK napisała kobieta z USA. Szukała śladów swojego kuzyna. Jej ciocia z ówczesnego Breslau urodziła w czasie wojny nieślubne dziecko. Oddała je do domu dziecka, ale regularnie odwiedzała. Aż do dnia ewakuacji placówki. Wtedy ślad po chłopcu zaginął.

Niemieckie biuro poszukiwań poprosiło o pomoc Polski Czerwony Krzyż. Zaczęło się wertowanie kartoteki liczącej miliony fiszek. Przesłane z USA dane chłopca odbiegały od tych z Urzędu Stanu Cywilnego.

– Nie mieliśmy stuprocentowej pewności – mówi Katarzyna Kubicius, kierownik Krajowego Biura Informacji i Poszukiwań PCK. – Znaleźliśmy jednak podobne zapytanie, tym razem od mężczyzny urodzonego mniej więcej w tym samym czasie, co zaginiony chłopiec. Mężczyzna wskazywał na Breslau i fakt, że był sierotą.

Po wojnie rodziny odnajdywały swoich bliskich przez Niemiecki Czerwony Krzyż © picture-alliance/dpa/M. Müller Po wojnie rodziny odnajdywały swoich bliskich przez Niemiecki Czerwony Krzyż

Skojarzono obydwa zapytania. – Gdy mężczyzna zobaczył zdjęcie kobiety, która mogła być jego mamą, napisał nam, że jest do niej bardzo podobny – mówi Katarzyna Kubicius.

Innym razem zapytanie wysłał syn w imieniu matki, która podczas wojny jako kilkuletnia dziewczynka trafiła do adopcji. Przez całe życie nurtowało ją pytanie, dlaczego została porzucona? Kilka miesięcy temu otrzymała odpowiedź: jej matka zmarła na gruźlicę. W testamencie ustaliła swoją córkę spadkobierczynią i wyznaczyła jej opiekunkę.

Koniec poszukiwań

Te i podobne sprawy można było wyjaśnić przy współpracy z Biurem Poszukiwań DRK. Na początku maja biuro poinformowało jednak, że zaginięcia z czasów drugiej wojny światowej wyjaśniać będzie już tylko do końca 2023 roku. Oznacza to, że wniosek trzeba złożyć co najmniej dwa lata wcześniej, czyli do końca 2021 roku.

A zainteresowanie jest duże. W ubiegłym roku o poszukiwanie osób zaginionych w ferworze wojny wnioskowało ponad 10 tys. osób, rok wcześniej około 9 tys. – W 75. rocznicę zakończenia drugiej wojny światowej rośnie zainteresowanie tym tematem, a w wielu rodzinach również potrzeba ostatecznego wyjaśnienia losów zaginionych bliskich – mówi Gerda Hasselfeldt, prezes DRK.

Gerda Hasselfeldt, prezes DRK © picture-alliance/dpa/C. Koall Gerda Hasselfeldt, prezes DRK

Miliony akt z Rosji

W prawie co czwartym przypadku udaje się pomóc, podać datę śmierci i ostatnie miejsce pobytu. Po 1992 roku DRK otrzymał z rosyjskich archiwów prawie dwa miliony akt jeńców wojennych. To kopalnia wiedzy o zaginionych.

Takich jak Heinrich Evers. Jego córka Marita wiedziała tylko, że zaginął na froncie wschodnim w 1944 roku. Miała wtedy cztery lata i nigdy tak naprawdę go nie poznała. Gdy dorosła, chciała wiedzieć, gdzie i jak zginął, ale listy z DRK, nie przyniosły niczego więcej poza ogólną informacją, że umarł w sowieckiej niewoli.

Dopiero nowe badania na początku 2019 roku były przełomem. Z akt Rosyjskiego Państwowego Archiwum Wojskowego (RGWA) udało się odtworzyć, że Heinrich Evers trafił w czerwcu 1944 roku koło Witebska do niewoli. Siedem miesięcy później zarejestrowano go w obozie w Berdyczowie na terenie dzisiejszej Ukrainy. Tam zmarł z głodu 24 marca 1945. Jego ciało pochowano na przyobozowym cmentarzu.

Tysiące ekshumacji

Podobne informacje napływają z Polski, gdzie od lat 90. ekshumowano blisko 156 tys. ciał. W prawie 49 tys. przypadków zdołano ustalić tożsamość – informuje Christiane Deuse, rzeczniczka prasowa Niemieckiego Związku Ludowego Opieki nad Grobami Wojennymi w Kassel. Może ich być jeszcze więcej, bo kilkanaście tysięcy protokołów czeka na opracowanie.

Ekshumacja żołnierzy Wehrmachtu niedaleko Torunia © picture-alliance/PAP/T. Zmijewski Ekshumacja żołnierzy Wehrmachtu niedaleko Torunia

Ważnym partnerem jest przy tym DRK. – Zakończenie poszukiwań byłoby dla nas bolesnym ciosem – mówi Christiane Deuse. Szukanie żołnierzy i cywilów, którzy zginęli w czasie wojny, nie byłoby możliwe bez wymiany informacji z DRK. Tylko w ten sposób można było wyjaśnić wiele losów – Dla nas jest jasne, że poszukiwania jeszcze się nie skończyły – dodaje.

W sprawę zaangażowali się niemieccy chadecy, apelując o przedłużenie pracy finansowanego ze środków MSW Biura Poszukiwań DRK. Toczą się rozmowy. Poszukiwania zaginionych w czasie drugiej wojny światowej mają potrwać dłużej. Co najmniej do 2025 roku.

Chcesz mieć stały dostęp do naszych treści? Dołącz do nas na Facebooku!

Autor: Katarzyna Domagała-Pereira

Zostaw komentarz