Bitcoin a wybory w USA: co stanie się po listopadzie 2020 r.?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

Bitcoin wpadł w kolejnego w swojej historii boczniaka na wykresie. Zapewne wyjdzie z niego wkrótce. Kluczowe jest jednak to, co wydarzy się po wyborach w USA. Te mają zaś mieć miejsce już początkiem listopada.

Bitcoin w USA

Sytuacja Bitcoina w USA mogłaby być lepsza, ale nie jest też zła. Mimo negatywnych wypowiedzi np. Donalda Trumpa, nic nie wskazuje na to, by kryptowaluty miały zostać w tym kraju zakazane. Stanowisko Joe’go Bidena w tej sprawie nie jest jasne. Jedno możemy założyć jednak na pewno: ktokolwiek zostanie nowym mieszkańcem Białego Domu, polityka dot. blockchaina i cyfrowych walut raczej nie ulegnie w skutek tego dużej zmianie.

Warto też odnotować, że to z obozu Demokratów (plus dla Bidena!) pochodzi Andrew Yang, który starał się o nominację partii na kandydata na prezydenta USA. Był jedynym z tego typu polityków, którzy głośno nawoływali do stworzenia mądrych przepisów dot. blockchaina w mocarstwie. Yang niestety przepadł w przedbiegach. Może jednak odnajdzie się w administracji Bidena, jeśli ten wygra elekcję?

Mimo „patchworkowej” – jak mówił wspomniany Yang – polityki dot. blockchaina w USA, możemy założyć, że mocarstwo to będzie nadal raczej wspierało nową technologię, a nie ją zakazywało. W kontekście elekcji prezydenckiej chodzi jednak o coś zgoła innego…

Wojna z Chinami

bitcoin wyboryWielką niewiadomą są bowiem dalsze stosunku USA z Chinami. Zimna wojna między dwoma gigantami trwa już parę lat, mniej więcej od połowy kadencji Trumpa. Trudno jednoznacznie wskazać, kto w niej wygrywa. Coraz więcej ekspertów wskazuje na to, że niska temperatura konfliktu zamieni się w 2021 r. w gorącą. Innymi słowy: wybuchnie wojna w pełnym tego słowa znaczeniu.

Obecnie obie siły raczej prężą muskuły na Pacyfiku, Tajwanie czy w Hongkongu. Co jakiś czas któryś polityk z obozu Trumpa wypowie jakieś buńczuczne słowa. Dziś na tym się kończy. Na razie… Czy bowiem sukces w wyborach Bidena zmieni tę sytuację?

Na to ostatnie pytanie trzeba powiedzieć jasno: nie! Jeśli elity USA będą chciały doprowadzić do wybuchu wojny z Państwem Środka, zrobią to – i to niezależnie od tego, czy w Białym Domy zamieszka Biden, czy pozostanie tam Trump. Sukces Demokraty może tylko spowolnić ten proces. Nowy prezydent będzie musiał najpierw stworzyć swoją administrację, zaś Pekin zacząć podchody od nowa, sprawdzając przy tym nowego lidera USA.

Bitcoin w świecie III wojny światowej

chiny usaZałóżmy jednak, że Biden wygra wybory. Po ok. pół roku, wiosną czy latem 2021 r., dojdzie do wybuchu konfliktu zbrojnego z Chinami. Co wtedy? Wyrokowanie tego, która z sił przeważy, to temat na inny tekst. Zastanówmy się tylko, jak wpłynie to na kurs BTC.

Dziś często mówi się o tym, że kryptowaluta to już safe haven, a poza tym BTC jest prostsze do transportu niż np. monety czy sztaby ze złota. Teoretycznie wydaje się czymś idealnym dla bogatego uchodźcy, który chce uciec przed wrogimi wojskami ze swoimi oszczędnościami.

Nie jest jednak jasne, jak na wybuch wojny zareaguje rynek. Problem tkwi w tym, że nadal nie wiemy, z jakimi rynkami mocniej skorelowany jest Bitcoin: czy akcji, czy kruszców. Dane do analizy są tak chwiejne, że nie da się na to pytanie odpowiedzieć jasno.

Można jednak założyć, że rynek na pierwsze pociski USA, które spadną na chińskie ziemie, odpowie spadkami. Tu nie będzie bowiem chodziło już o lokalny konflikt, ale starcie dwóch mocarstw.

Jak było w przeszłości?

Spójrzmy jeszcze na to, co miało miejsce na rynkach, gdy wybuchła II wojna światowa. W ciągu pierwszego tygodnia, licząc oczywiście od 1 września 1939 r., Wall Street podskoczyło w górę i to o aż 9,7 proc. Inwestorzy z entuzjazmem przyjęli wiadomość o tym, że do wojny przystąpiły Francja i Anglia. Miało to miejsce 3 września. Potem, 5 września, Wall Street odnotowała najmocniejszy skok indeksów –  7,26 proc. Ustanowiono wtedy historyczny rekord jednodniowego wzrostu.

euroCo ciekawe, nóż w plecy, czyli napaść ZSRR na Polskę, doprowadził do lekkiego spadku. 17 października 1939 r. ten wyniósł 0,6-proc. Już jednak dzień później nadrobiono stratę.

Jak wiemy, późniejszy okres to czas tzw. dziwnej wojny. Wojska Francji stały na Linii Maginota naprzeciwko żołnierzy III Rzeszy. Do walk jednak nie dochodziło. Może temu też kolejne 9 miesięcy to nuda i wyczekiwanie na Wall Street. Inwestorzy czekali na to, co wydarzy się na tym pseudo-froncie.

I doczekali się. Niemcy zaatakowali Francję wiosną 1940 r. 10 maja 1940 r doszło do krachu. W maju giełda w USA straciła blisko jedną czwartą swojej wartości. Potem nie było lepiej. Rozpoczął się długi trend spadkowy Spadki wyhamowały dopiero… po 2 latach! Wyraźne odbicie nastąpiło dopiero 28 kwietnia 1942 r. Po drodze miał miejsce atak na Pearl Harbor (krach!), napad III Rzeszy na ZSRR czy wojna w Afryce.

Kiedy zaś Wall Street znalazło swój dołek na wykresie? Dopiero po słynnym nalocie aliantów na Lubekę,co miało miejsce 28 marca 1942 r., oraz po ataku na Tokio 18 kwietnia 1942. Co ciekawe, dziś mało mówi się o tych wydarzeniach. Nie były one przełomowe pod kątem militarnym. Czym były przy bitwie pod Stalingradem czy na Łuku Kurskim? Okazuje się jednak, że stanowiły wielki przełom psychologiczny dla inwestorów.

Ostatecznie do poziomów sprzed II wojny światowej Wall Street powróciło w 1945 r., czyli już po zakończeniu II wojny światowej.

Co wynika z historii?

Łatwo pojąć, jaka nauka płynie z powyższego. Po pierwsze, jeśli wybucha wojna, w którą USA nie są wprost zaangażowane (np. gdyby dziś Rosja zaatakowała Polskę), można liczyć na to, że Wall Street zyska. Zapewne inwestorzy liczą na to, że lokalny konflikt zbrojny pobudzi gospodarki (np. przez nową wersję programu Lend-Lease). Gorzej jeżeli w wojnę zaangażowane są same USA. A najgorzej, gdy dostają mocnego łupnia (Pearl Harbor).

Wynika z tego, że w razie wybuchu wojny z Chinami akcje stracą raczej na wartości. Zapewne zyska złoto i srebro czy inne safe haven.

Z Bitcoinem sprawa jest już jednak bardzo skomplikowana, bowiem nie wiemy, do której z powyższych grup można zaliczyć kryptowalutę. Jako coś nadal nowego w oczach inwestorów, możemy założyć, że raczej straci ona na wartości i poczeka na lepsze czasy. Zacznie znów rosnąć dopiero, gdy sytuacja na froncie się uspokoi lub będziemy mogli zobaczyć, która z sił przeważa.

Dziś trudno więc jasno odpowiedzieć na pytanie, jak BTC zareaguje na wybuch wojny Chin z USA. Warto jednak śledzić to, co dzieje się na linii Pekin-Waszyngton. Możliwe, że stosunki pomiędzy tymi dwoma mocarstwami okażą się w 2021 r. kluczowym czynnikiem, który wpłynie na dalszy kurs kryptowaluty.

Źródło:

Zostaw komentarz