Białoruś nie przestaje protestować. Strajkują zakłady, ludzie wychodzą na ulice

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

Białoruś. Fala protestów po wyborach © Fot. AP Białoruś. Fala protestów po wyborachW Zodzinie, Grodnie i innych miastach na Białorusi protestują pracownicy zakładów przemysłowych. W Mińsku od rana ludzie wychodzą na ulice. Białoruskie media podają relację zatrzymanych uczestników manifestacji, których wypuszczono już z aresztów.

Czwartek jest pierwszym dniem, kiedy protesty rozpoczęły się na Białorusi już od godzin porannych. Główną arterią Mińska idzie marsz kobiet, ludzie wychodzą na ulice w różnych częściach miasta. Na razie są to grupy od kilkudziesięciu do kilkuset osób.

Białoruś. Strajkują zakłady

– Dymisja władz państwa, zaprzestanie przemocy, uwolnienie więźniów politycznych, przeprowadzenie ponownych uczciwych wyborów – to według relacji niezależnej “Naszej Niwy” żądania protestujących pracowników zakładów samochodowych Biełaz przedstawione burmistrzowi Żodzina.

W internecie pojawiły się informacje o protestach w zakładach Grodno-Azot, Grodnożiłstroj, Terrazit, na Rynku Lidzkim, w zakładach Biełmiedprieparaty. Protestują pracownicy Filharmonii Państwowej, którzy w czwartek przed budynkiem filharmonii odśpiewali chórem pieśń “Mohutny Boża” (Boże Wszechmogący). Na ulice wyszli pracownicy szpitala nr 1 i nr 6 w Mińsku.

Sieci społecznościowe są pełne zdjęć i nagrań z różnych miejsc Mińska, gdzie gromadzą się ludzie. W niektórych punktach są to kobiety z kwiatami, gdzie indziej mieszkańcy tworzą łańcuchy solidarności.

Białoruś. Świadectwa zatrzymanych

Radio Svaboda publikuje relacje osób, które trafiły do aresztów i już zostały z nich wypuszczone. Są to często dramatyczne opowieści ludzi, którzy zostali pobici. Jest m.in. świadectwo rodziców 16-letniego chłopca, którego milicja “zwróciła” rodzicom ciężko pobitego. Jego ojciec przyznał, że słyszał dochodzące z komisariatu “krzyki bitych ludzi”. Rodzice przywieźli syna prosto do szpitala. Jak mówili, został zatrzymany, gdy w centrum miasta na przystanku czekał na autobus.

22-letni Aleksej opowiadał z kolei, że wracał ze znajomymi do domu, kiedy cała trójka została zatrzymana. – Zabrali nas do więźniarki i zaczęli bić. Pięściami, nogami. Cały czas nas wyzywali. Niczego nie wyjaśnili – relacjonował. Jak mówiły, słyszał, że jest “faszystą, najemnikiem, który zdradził ojczyznę, sterowanym z Polski, że trzeba go postawić pod ścianą i rozstrzelać”. 

Białoruś. Protesty po wyborach prezydenckich

Protesty przeciwko sfałszowaniu wyborów trwają od niedzieli. Zatrzymano już, w tym w wielu przypadkach – brutalnie, blisko 7 tys. osób. Wiadomo również, że co najmniej dwie osoby zginęły.

Czytaj także

Zostaw komentarz