Berlin: jak koronawirusem zaraziło się całe biuro

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

Choć liczbę pracowników ograniczono, i tak zachorowali prawie wszyscy © imago Images/Westend61 Choć liczbę pracowników ograniczono, i tak zachorowali prawie wszyscy W jednej z firm w Berlinie prawie wszyscy pracownicy zarazili się koronawirusem.

25 z 30 pracowników zachorowało na COVID-19, poinformował szef biura projektów inżynieryjnych w berlińskiej dzielnicy Friedrichshain. Jak donosi stołeczny dziennik „Tagesspiegel“, firmę trzeba było zamknąć na tydzień.

Jedna z pracownic i jej koleżanka w pojedynczym biurze vis a vis zawsze zamykały drzwi, a pomimo tego doszło do zarażenia – opowiada szef firmy, prosząc o zachowanie anonimowości.

W biurze o powierzchni 40 m kw. stało pięć biurek w odległości 2 m od siebie, ale zarazili się wszyscy pracownicy; dwóch musiało być hospitalizowanych. Szef biura nie może sobie wytłumaczyć, jak wszyscy mogli się zainfekować w tak krótkim czasie. W mailu wysłanym pod koniec lutego zalecał pracownikom, by zaniechali podawania sobie dłoni. Wszędzie dostępne były środki dezynfekujące, pracownicy nie wyjeżdżali w podróże służbowe, a konferencje ograniczono do grona pięciu osób.

Choroba rozprzestrzeniała się mimo wszechobecnych środków dezynfekujących © picture-alliance/dpa/F. Molter Choroba rozprzestrzeniała się mimo wszechobecnych środków dezynfekujących

15 osób jednocześnie na zwolnieniu

Pierwszych dwoje chorych poszło na zwolnienie we wtorek na początku marca. Poprzedniego dnia wrócili z nart w Sankt Anton w Austrii, wraz z dwoma kolegami i ich rodzinami. Także szef firmy po kilku dniach w następny weekend dostał gorączki i bólu głowy, potem kaszlał. W poniedziałek nie przyszedł do biura, podobnie jak 15 innych osób, które zachorowały.

Jak w krótkim czasie zarazić może się całe piętro w biurowcu, ukazała już analiza w Korei Płd. Tam w otwartym biurze zaraziło się 94 pracowników w okresie, zanim w ogóle poinformowano o pierwszym oficjalnym przypadku COVID-19. 

Na początku także w Berlinie żaden z pracowników nie wiedział, że choruje na COVID-19. Pierwsze podejrzenie powstało, gdy jeden z pracujących tam studentów opowiadał, że był wieczorem w berlińskim klubie „Trompete“. Zaraziło się tam wówczas 50 gości. Student ten jednak był tylko przez kilka godzin w pracy i nie miał w ogóle styczności z osobami, które chorowały. Dopiero doniesienia o mnożących się infekcjach w Tyrolu w Austrii, które uznano za zarzewia infekcji, były dla berlińskiego biura wytłumaczeniem sytuacji.

Koronawirusem nie zaraziło się tam pięcioro pracowników. Czworo z nich było w biurze tylko sporadycznie, a księgowa, która zawsze była obecna w biurze, w niewyjaśniony sposób nie zachorowała. Szef firmy jest przekonany, że wirus przyszedł z dwóch stron: od studenta i od osob, które wróciły z nart.

Odtwórz ponownie wideo

NASTĘPNY

  • Kurd z Hanau: „Prawdziwi” Niemcy dają mi do zrozumienia, że do nich nie należę

    Kurd z Hanau: „Prawdziwi” Niemcy dają mi do zrozumienia, że do nich nie należę

    Kurd z Hanau: „Prawdziwi” Niemcy dają mi do zrozumienia, że do nich nie należę

    Logo dw.comdw.com
  • Norman Foster zaprojektował osadę na Marsie

    Norman Foster zaprojektował osadę na Marsie

    Norman Foster zaprojektował osadę na Marsie

    Logo dw.comdw.com
  • Co dalej z katedrą Notre Dame?

    Co dalej z katedrą Notre Dame?

    Co dalej z katedrą Notre Dame?

    Logo dw.comdw.com

NASTĘPNY

NASTĘPNY

Autor: Małgorzata Matzke

Zostaw komentarz