Barcelona zmarnowała najlepsze lata Leo Messiego. Najlepszy piłkarz świata powinien odejść?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

Czy może być coś gorszego dla Barcelony niż porażka w ćwierćfinale Ligi Mistrzów z Bayernem Monachium 2:8? Może. Odejście Leo Messiego byłoby dla katalońskiego klubu jeszcze większym ciosem. Argentyńczyk co prawda nie uratował drużyny w starciu z mistrzami Niemiec, a w ostatnich sezonach Ligi Mistrzów zawodził w kluczowych meczach, ale wciąż jest jednym z najlepszych piłkarzy na świecie. Przez lata trudno było sobie wyobrazić Barcelonę bez niego. Po piątkowej klęsce sytuacja może się zmienić.

Zobacz wideo Lionel Messi ma dość! “Nie chce być workiem treningowym”

Messi domaga się rewolucji

24 czerwca Messi skończył 33 lata. Argentyńczyk wiele zawdzięcza Barcelonie. Wychowała go, stała się dla niego drugim domem. Jednocześnie Messi dawno spłacił swój dług, często samemu prowadząc zespół do licznych sukcesów. Te najcenniejsze w Europie stanowią jednak coraz bardziej odległą przeszłość. Ostatni trumf w Lidze Mistrzów? 2015 rok. W kolejnych sezonach porażki z Juventusem (0:3 w rewanżu), Romą (0:3 w rewanżu), Liverpoolem (0:4 w rewanżu) i Bayernem. Najlepszy – zdaniem wielu – piłkarz w historii futbolu przegrał właśnie na boisku 2:8. Chichot losu.

Radio COPE poinformowało, że “jeśli Barcelona nie przejdzie całkowitej rekonstrukcji”, Messi może z niej odejść. Wymiana trenera i większości składu jest potrzebna od zaraz. Tylko jak to zrobić, gdy „Duma Katalonii” przeżywa kryzys finansowy po pandemii i nie stać ją nawet na Lautaro Martineza z Interu Mediolan? Ona takich Martinezów potrzebuje co najmniej kilku. Inaczej nic się na Camp Nou nie zmieni. Barcelona wymaga gruntowych zmian także w gabinetach. Wydaje się, że prezesura Josepa Marii Bartomeu dobiega końca.

Messi jak żona odrzucona przez męża

Bartomeu i członkowie zarządu powinni jak ognia unikać katalońskich kibiców. To oni zatrudniali w ostatnich latach trenerów, którzy nie pasowali do wagi i stylu takiej drużyny, jak Barcelona. Gerardo Martino, Ernesto Valverde czy Quique Setien to szkoleniowcy, którzy znają się na futbolu, ale nie udźwignęli wyjątkowej misji, jaką otrzymali. Problemem są też sprowadzani piłkarze. Za wielkie pieniądze, a często nieprzydatni: Philippe Coutinho, Ousmane Dembele, Antoine Griezmann. Odpowiedzialni za transfery skupili się na ataku, a zapomnieli o obronie. Efekt? Na prawej stronie defensywy musiał wystąpić w meczu z Bayernem Nelson Semedo. Portugalczyk był ośmieszany przez Alphonso Daviesa. Za to wszystko odpowiadają działacze Barcelony. Także za to, że zmarnowali najlepsze lata w karierze Leo Messiego.

Eksperci twierdzą, że szczytowy wiek dla piłkarza to okolice 28-31 lat. Dla Argentyńczyka to akurat najgorsze czasy w klubie. Messi może czuć się dziś jak żona odtrącona przez niewiernego męża, która powie mu: „Oddałam ci całą swoją młodość, a ty tego nie doceniłeś”. Reprezentant Argentyny nigdy nie był bliższy odejścia z Barcelony niż teraz. Od lat przedłuża kontrakt tylko o rok, podsycając plotki na temat swojej przyszłości. Czy w wieku 33 lat ma jeszcze czas, by czekać na wielką rewolucję, jakiej potrzebuje kataloński zespół? Przebudowa nie potrwa krótko, bo nawet jeśli Barcelona znajdzie pieniądze na wzmocnienia, to nie przeprowadzi ich wszystkich w jednym oknie transferowym. Nowy trener też będzie potrzebował czasu, by to wszystko uporządkować.

Xavi gwarancją pozostania Messiego

Od kilku miesięcy w Katalonii powtarzane jest tylko jedno nazwisko: Xavi Hernandez. Hiszpan, który pracuje obecnie w Katarze, jest najbardziej prawdopodobnym następcą Setiena. Nie ma pewności, że udźwignie prowadzenie takiego zespołu jak Barcelona, ale ma być gwarantem pozostania Messiego na Camp Nou. Przecież Argentyńczyk nie odejdzie z drużyny, gdy za trenowanie jej weźmie się jego przyjaciel z boiska. To byłoby bez sensu. Pytanie tylko, czy Xavi zdoła zostać drugim Guardiolą? Analogii jest wiele, bo obaj grali wcześniej w Barcelonie, obaj w pomocy, obaj nie mieli większego doświadczenia trenerskiego. Guardiola został trenerem Katalończyków w 2008 roku. Zastał rozbitą drużynę po erze Franka Rijkaarda. Podobnie rozbitą jak Barcelona po porażce z Bayernem. Rożnica jest jednak taka, że wtedy Guardiola mógł czerpać garściami z klubowej szkółki La Masia i miał Messiego w wieku 21 lat.

Przed zarządem Barcelony trudne chwile. By zatrzymać Leo Messiego, musi nie tylko zatrudnić Xaviego (to wydaje się proste, bo Hiszpan ma w kontrakcie z Al Sadd klauzulę odejścia do Katalonii). Potrzebne są też duże transfery. Powrót Neymara, którego Messi domaga się od dawna. W innym wypadku Argentyńczyk może w końcu powiedzieć dość i posłuchać tych ekspertów, którzy od lat przekonują: idź do Guardioli. To pod jego wodzą czuł się najlepiej. Futbol traci na pobycie Messiego w takim zespole, jak dzisiejsza Barcelona. Argentyńczyk znalazł się na Camp Nou w podobnej sytuacji, jak w reprezentacji. Osamotniony, bezsilny. Różnica jest taka, że kadry narodowej zmienić nie może (co najwyżej zakończyć karierę reprezentacyjną co już raz zrobił), a klub tak.

Przeczytaj też:

Zostaw komentarz