Artur Wichniarek ostro o sytuacji Krzysztofa Piątka. “To powinno dać do myślenia”

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

15 – tyle minut w piątkowych derbach Berlina, wygranych przez Herthę aż 4:0, zaliczył Krzysztof Piątek. Polski napastnik kolejny raz rozpoczął spotkanie zespołu Bruno Labbadii na ławce rezerwowych. I kolejny raz po wejściu z niej na murawę, niczym nie zachwycił. A jego konkurenci do gry w pierwszej jedenastce wręcz przeciwnie. Piątek po przyjściu Labbadii do Berlina nie ma łatwo. Nowy trener chętniej stawia na innych napastników, dając szanse Vedadovi Ibiseviciowi i Matheusowi Cunhi. Obydwaj za otrzymywane szanse znakomicie odpłacają. Obydwaj w dwóch meczach po powrocie Bundesligi strzelili bowiem po golu. W piątek Ibisević mocnym strzałem głową otworzył wynik spotkania z Unionem, a bramkę Cunhi poprzedził pokaz jego techniki.

Wichniarek ocenił sytuację Piątka. “Przegrana rywalizacja z 35-latkiem powinna dać do myślenia”

Trudną sytuację Piątka w Hercie ocenił Artur Wichniarek, były reprezentant Polski, obecnie pracujący w roli eksperta Polsatu Sport. – Jedyny pozytywny aspekt dla Krzysztofa Piątka to fakt, że tak jak wysoka forma przychodzi, tak czasem szybko może odejść. Na to pozostaje liczyć naszemu reprezentantowi, bo dziś w Hercie chyba nikt nie wyobraża sobie podstawowego składu bez Ibisevicia – przyznał 43-latek w rozmowie z portalem Sportowe Fakty WP.

I dodał: Nie możemy jednak szukać usprawiedliwień dla Piątka. Musi zakasać rękawy i wziąć się do roboty. Fakty są takie, że w składzie z nim Hercie wcześniej nie szło. Zmienił się szkoleniowiec, koncepcja jest inna i każdy, na kogo teraz Bruno Labbadia nie stawia, musi zapracować na swoje miejsce.

Zobacz wideo Co z Krzysztofem Piątkiem? “Trener Herthy się nie pomylił”

Wichniarek zauważył, że lepiej do koncepcji Labbadii pasuje Ibisević. – Życzę Piątkowi jak najlepiej, choć to, że przegrywa rywalizację z 35-letnim Ibiseviciem powinno dawać do myślenia – zakończył były napastnik m.in. Arminii Bielefeld, Herthy Berlin czy FC Ingolstadt.

Przeczytaj także:

Zostaw komentarz