Ambasada, czyli praca podwyższonego ryzyka

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp

Placówki dyplomatyczne na terenie Polski, zatrudniając polskich pracowników, powinny stosować nasze regulacje krajowe. Niestety bywa z tym różnie. Choć sądy zwykle stają po stronie zwolnionych, problemem może okazać się egzekucja zasądzonych należności.

Sprawa dotyczyła mężczyzny (Polaka), który pracował jako kierowca. Swoje obowiązki wykonywał na podstawie ustnych ustaleń z ambasadą, tj. bez umowy, a wynagrodzenie dostawał w gotówce © ShutterStock Sprawa dotyczyła mężczyzny (Polaka), który pracował jako kierowca. Swoje obowiązki wykonywał na podstawie ustnych ustaleń z ambasadą, tj. bez umowy, a wynagrodzenie dostawał w gotówce

Kwoty za niewypłacone diety z tytułu podróży służbowych i nadgodziny, odszkodowanie za nierówne traktowanie w zatrudnieniu i ekwiwalent za niewykorzystany urlop zasądził Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi-Południe w Warszawie na rzecz byłego pracownika jednej z ambasad w Polsce. Sprawa dotyczyła mężczyzny (Polaka), który pracował w niej jako kierowca. Swoje obowiązki wykonywał na podstawie ustnych ustaleń z ambasadą, tj. bez umowy, a wynagrodzenie dostawał w gotówce. Z dnia na dzień został poinformowany, że ambasada kończy z nim współpracę, a na jego miejsce zatrudniono kierowcę z kręgu pochodzenia misji dyplomatycznej.

Kierowca bez umowy

Mężczyzna skierował sprawę do sądu. Domagał się odszkodowania za niezgodne z prawem rozwiązanie umowy o pracę (w jego ocenie taka umowa powinna zostać z nim podpisana), odszkodowania za zastosowanie skróconego okresu wypowiedzenia, odprawy pieniężnej, diet z tytułu podróży służbowych, wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych, odszkodowania za nierówne traktowanie w zatrudnieniu, ekwiwalentu za urlop wypoczynkowy, wydania świadectwa pracy, nakazania opłacenia składek na ubezpieczenia społeczne.

Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi-Południe w Warszawie w wyroku z 18 czerwca 2020 r. (sygn. akt VI P 596/14) przychylił się do większości tych roszczeń. Zasądził na rzecz powoda pieniądze za niewypłacone diety z tytułu podróży służbowych i nadgodziny, odszkodowanie za nierówne traktowanie w zatrudnieniu, ekwiwalent za niewykorzystany urlop. Nakazał też pozwanej ambasadzie, aby wydała powodowi świadectwo pracy dokumentujące jego okres zatrudnienia ze wskazaniem dat, w których powinna łączyć strony umowa o pracę. Wyrok w tej sprawie nie jest jeszcze prawomocny.

Więcej nieprawidłowości

– To nie jest niestety odosobniony przypadek – wskazuje Marta Kopeć, radca prawny z kancelarii Kopeć i Zaborowski, pełnomocnik powoda.

Przykładowo w wyroku z 9 września 2019 r. (sygn. akt VI P 205/17) Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi-Południe w Warszawie uwzględnił część roszczeń dwóch pracownic biura kulturalnego jednej z ambasad. Jedna była zatrudniona na stanowisku pracownika biurowego, a druga gospodarczego i obie zostały zwolnione. Podobnie jak w przypadku opisanego wyżej kierowcy sąd uznał, że doszło do nieprawidłowości w zakresie prawa pracy. Chodziło m.in. o brak wypłat za nadgodziny, nieterminowe regulowanie pensji, nieopłacenie składek na ubezpieczenia społeczne, naruszenie zasady równego traktowania w zatrudnieniu.

– Takie sytuacje wynikają najczęściej ze stosowania na terenie placówki dyplomatycznej prawa lub zwyczajów przyjętych w państwie, z którego pochodzi misja. Stąd też stosowanie tamtejszych regulacji przy zatrudnianiu pracowników, które nie zawsze odpowiadają polskim przepisom. W konsekwencji często nie są podpisywane umowy o pracę, dochodzi o dyskryminacji w zatrudnieniu, a dokumenty związane z zatrudnieniem są przedstawiane w języku obcym. Tymczasem ambasady, które funkcjonują na terenie Polski, powinny w zakresie zatrudnienia stosować nasze regulacje krajowe – wyjaśnia Marta Kopeć.

Dodaje, że niestety niewiele można z tym zrobić.

– Konwencja wiedeńska o stosunkach dyplomatycznych gwarantuje ambasadom immunitet. W konsekwencji Państwowa Inspekcja Pracy (PIP) i Zakład Ubezpieczeń Społecznych (ZUS) nie mają prawa kontrolować tych placówek. Dlatego nie są w stanie zweryfikować, czy dochodzi w nich do naruszenia praw pracowniczych – tłumaczy ekspertka.

Rozwiązanie? Sąd

Jeżeli nie uda się załatwić sprawy polubownie, jedynym rozwiązaniem jest pozwanie ambasady przed polskim sądem.

– Chociaż często misje dyplomatyczne bronią się, że chroni je immunitet jurysdykcyjny, na szczęście polskie sądy coraz częściej uznają swoją właściwość właśnie w sprawach ze stosunku pracy przeciwko ambasadom państw obcych – wyjaśnia mecenas Kopeć.

Tak uznał na przykład Sąd Najwyższy w postanowieniu z 11 stycznia 2000 r. (sygn. akt I PKN 562/99). Wskazał, że polskim sądom pracy przysługuje jurysdykcja krajowa w sprawie z powództwa obywatela polskiego przeciwko ambasadzie państwa obcego o uznanie bezskuteczności wypowiedzenia umowy o pracę (przywrócenie do pracy).

Marta Kopeć wskazuje, że często padają też argumenty, że to nie ambasada jest pracodawcą, bo pracownik pracuje np. w ataszacie lub innej jednostce organizacyjnej.

– Tutaj pomaga jasne stanowisko Ministerstwa Spraw Zagranicznych (MSZ), które wskazuje, że ambasada i jej komórki organizacyjne to jedność – mówi.

Trudności z egzekucją

Ekspertka zwraca uwagę, że największe trudności są z wyegzekwowaniem zasądzonych roszczeń. W takim wypadku w sprawę zazwyczaj angażuje się Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Zdarza się jednak, że naciski dyplomatyczne ze strony MSZ nie przynoszą oczekiwanych rezultatów.

– W sprawach, które prowadziłam, na wykonanie czeka kilka wyroków niekorzystnych dla placówek dyplomatycznych – ubolewa mecenas Kopeć.

A co z zajęciem konta bankowego ambasady?

– Sytuacja jest o tyle skomplikowana, że zajęciu podlegają pieniądze, które nie są przeznaczone na działalność dyplomatyczną. W praktyce to bardzo trudne do stwierdzenia. Konwencja wiedeńska spod egzekucji wyłącza także ruchomości, np. samochody, a nieruchomości są z reguły wynajmowane, więc również nie podlegają zajęciu. Tak naprawdę pozostaje tylko dobra wola, a w przypadku jej braku – interwencja MSZ – wyjaśnia ekspertka.

Potwierdza to dr Paweł Kowalski, radca prawny specjalizujący się w prawie międzynarodowym oraz dyplomatycznym, wykładowca SWPS.

– Immunitet egzekucyjny konta bankowego ambasady potwierdza orzecznictwo sądów nie tylko krajowych, ale i zagranicznych. Wynika z nich dominująca tendencja, zgodnie z którą żaden środek przymusu nie może być zastosowany wobec rachunku bankowego placówki dyplomatycznej, chyba że państwo obce wyraziło na to zgodę lub rachunek nie był przeznaczony na pokrywanie kosztów i wydatków tej placówki, np. gdy ambasada otworzyła go w celu przeprowadzenia transakcji handlowych – wyjaśnia.

Dodaje, że sytuacja nie jest łatwa, bo zastosowanie środków egzekucyjnych może doprowadzić do poważnych sporów dyplomatycznych.

– Pozostaje pytanie, jak zadośćuczynić osobom, na których korzyść zapadło orzeczenie sądowe niemożliwe do wyegzekwowania z powodu immunitetu egzekucyjnego. Moim zdaniem w takim wypadku pozostaje dochodzenie roszczeń na drodze dyplomatycznej – wskazuje dr Kowalski.

Zapytaliśmy resort spraw zagranicznych, jak wygląda procedura egzekucji roszczeń, gdy stroną pozwaną jest ambasada. Do zamknięcia numeru nie otrzymaliśmy jednak odpowiedzi. 

Konwencja wiedeńska gwarantuje ambasadom immunitet. Dlatego PIP i ZUS nie mogą ich kontrolować

Zostaw komentarz