Afera ze sprzedażą działki na Kamionku. Jest zawiadomienie do prokuratury i CBA

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on telegram
Share on whatsapp
  • Członkowie Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze, którzy jako pierwsi kilka lat temu nagłośnili sprawę kontrowersyjnego przejęcia działki na Kamionku, chcą unieważnienia umowy jej sprzedaży
  • Sprawa ponownie rozgrzała opinię publiczną po tym, jak po kilkuletniej batalii sąd nakazał władzom stolicy ujawnienie aktywistom dokumentów z tej transakcji. Wynika z nich, że została ona zawarta bez zgody konserwatora zabytków
  • Dlatego aktywiści MJN ponownie zawiadamiają prokuraturę
  • W sprawie afery na Kamionku Rafał Trzaskowski robi uniki, a korzysta na tym deweloper. Przez prawie dwa lata ukrywano przed mieszkańcami dokumenty w tej sprawie. Wygląda to tak, jakby ktoś w Ratuszu chciał chronić interesy dewelopera – komentuje w rozmowie z Onetem Jan Mencwel, prezes MJN
  • Rafał Trzaskowski również zapowiada złożenie zawiadomienia do prokuratury w tej sprawie. – Chodzi o zbadanie sprawy i wyjaśnienie wszystkich wątpliwości – tłumaczy
  • Więcej takich historii znajdziesz na stronie głównej Onet.pl

W całej tej aferze chodzi o działkę o powierzchni blisko 2,2 ha przy ul. Stanisława Augusta w Warszawie. Aktywiści ze stowarzyszenia Miasto Jest Nasze uważają, że przy jej sprzedaży mogło dojść do przestępstwa z art. 231 kodeksu karnego, czyli nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego. W tym przypadku mogli je popełnić pracownicy Urzędu m.st. Warszawy.

NSA: miasto musi ujawnić dokumenty

Zgodnie z tym przepisem, funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech. Jeżeli dopuszcza się tego w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, możliwa kara wzrasta do 10 lat. Jeżeli działa nieumyślnie, grożą mu dwa lata więzienia.

Spór o działkę na warszawskim Kamionku trwa od dłuższego czasu. Ponownie zrobiło się o nim głośno po tym, jak Miasto Jest Nasze po kilkuletniej batalii i kolejnych odwołaniach wygrało w sądzie ze stołecznymi urzędnikami. Naczelny Sąd Administracyjny przyznał, że Ratusz musi ujawnić dokumenty sprzedaży deweloperom terenów zieleni na Pradze Południe.

O co w tej sprawie chodzi? Jak już pisaliśmy w Onecie, do zawarcia umowy sprzedaży atrakcyjnej nieruchomości przy ul. Stanisława Augusta doszło 21 października 2016 roku. Łączna powierzchnia nieruchomości to dokładnie 22 535 metrów kwadratowych, czyli ponad 2,2 ha. Miasto Stołeczne Warszawa sprzedało ją spółce Leoset. Wartość transakcji wyniosła 38 mln zł. 11 listopada 2016 roku nieruchomość została z kolei sprzedana firmie Leoset Apartamenty Spółka Komandytowa sp. z o.o., w której udziałowcami są spółki LHI, Leoset oraz osoba fizyczna – Robert Mandżunowski, prezes Leosetu.

Jak podkreślają aktywiści z MJN, ok. 85 proc. sprzedanej nieruchomości wchodzi w skład terenu wpisanego do rejestru zabytków jako Kamionkowskie Błonia Elekcyjne (dawniej używane nazwy to Park OSW Waszyngtona oraz Bulwar Stanisława Augusta). Wpisu dokonano w 1993 roku. Jako uzasadnienie podano: “skomponowana zieleń parkowa skweru stanowi wartość przestrzenną, krajobrazową o dużym znaczeniu ekologicznym. Skwer stanowi otulinę Parku Skaryszewskiego”.

MJN: umowa zawarta z naruszeniem prawa

“Zgodnie zaś z art. 13 ust. 4 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami, w przypadku sprzedaży przez samorząd nieruchomości wpisanych do rejestru zabytków wymaga się uzyskania pozwolenia wojewódzkiego konserwatora zabytków. Takiego pozwolenia m.st. Warszawa nie uzyskało, co sprawia, że umowa z dnia 21 października 2016 roku została zawarta z naruszeniem przepisów prawa” – podkreślają aktywści w swoim zawiadomieniu do prokuratury, które widział Onet.

W momencie sprzedaży kompetencje do wydania takiego pozwolenia miał stołeczny konserwator zabytków, na podstawie porozumienia z 1 czerwca 2005 roku w sprawie powierzenia m.st. Warszawie prowadzenia niektórych spraw z zakresu właściwości wojewody mazowieckiego, realizowanych przez wojewódzkiego konserwatora zabytków. W pismach z marca 2017 roku obaj zgodnie stwierdzają, że w przypadku tej działki nie zostały wydane pozwolenia na sprzedaż nieruchomości.

“W naszej opinii, urzędnicy m.st. Warszawy nie posiadając stosownego pozwolenia dokonali w sposób nieuprawniony sprzedaży nieruchomości i przekroczyli przyznane uprawnienia, realizując tym samym znamiona art. 231, par. 1 kodeksu karnego, działając jednocześnie na szkodę interesu publicznego, sprzedając obszar o szczególnym znaczeniu dla dziedzictwa narodowego i kulturowego, objęty wpisem do rejestru zabytków na rzecz osoby trzeciej, bez dochowania szczególnych obowiązków właściwych dla szczególnego przedmiotu czynności prawnej, jakim jest sprzedaż nieruchomości objętej wpisem od rejestru zabytków. Brak dochowania wymogu uzyskania pozwolenia konserwatora zabytków skutkuje nieważnością umowy sprzedaży” – czytamy w piśmie MJN, które powołuje się m.in. na wyroki sądu.

Protesty mieszkańców i społeczników

Warto przypomnieć, że bezpośrednio po dokonanie transakcji, na skutek protestów mieszkańców oraz stowarzyszenia Miasto Jest Nasze, w maju i czerwcu 2017 sprawdzało ją Biuro Kontroli Urzędu m.st. Warszawy. W wystąpieniu pokontrolnym z 24 stycznia 2018 r. zobowiązano Biura Mienia i Skarbu Państwa do przeprowadzenia pogłębionej analizy prawnej przez Biuro Prawne, dotyczącej legalności sprzedaży nieruchomości. Opinia prawna została wydana 5 marca 2018 r. Ratusz stwierdził, w oparciu o tę opinię, że transakcja została dokonana w sposób zgodny z prawem.

Stefan Gardawski, członek MJN, wystąpił wówczas o upublicznienie opinii prawnej w trybie wniosku o informację publiczną. Jednak spotkało się z odmową urzędu m.st. Warszawy. Opinia ta została udostępniona dopiero teraz, po przeszło 2,5 roku, na skutek prawomocnego wyroku NSA.

“Opinia ta w naszej ocenia potwierdza, że przy transakcji doszło do naruszenia przepisów prawa. Na stronie 4. opinii wprost jest mowa o tym, że “oceniając całokształt sprawy, w szczególności oceniając i uznając wpis do rejestru zabytków pod numerem 1545-A jako wpis nieruchomości do rejestru zabytków, to wydaje się, że jest to przesłanka kluczowa rozstrzygająca sprawę, że pozwolenie konserwatora zabytków było konieczne” – podkreślają przedstawiciele MJN.

Aktywiści domagają się unieważnienia umowy

Ich zdaniem, identyczny wniosek płynie również z drugiej zamówionej przez miasto opinii prawnej, przygotowanej przez prof. Jaroszyńskiego z 9 lutego 2018 r. Czytamy w niej: “w tej sytuacji uważam, że skoro zbyta nieruchomość jest wpisana do rejestru zabytków w granicach określonych w decyzji o wpisie (…) to zgoda konserwatora zabytków na zbycie była konieczna”.

Na temat transakcji, w rozmowie z “Gazetą Wyborczą”, wypowiedziała się m.in. rządząca w 2016 roku Warszawą prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz. “Nigdy nie byłam stołecznym konserwatorem zabytków. To są jakieś bzdury. Nigdy też nie podejmowałam decyzji w kwestii zabytków. Kto opowiada takie rzeczy, że mogłam sobie sama wystawić opinię o sprzedaży działki? Przecież to by było nielegalne. Nawet moje podatki były kontrolowane poza Warszawą” – stwierdziła.

W 2017 roku Stowarzyszenie Miasto Jest Nasze złożyło w niniejszej sprawie zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa, które rozpatrywała Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście Północ. Prokurator Tomasz Dems w postanowieniu z dnia 9 maja 2017 roku odmówił wszczęcia śledztwa.

“Jednakże nie dysponował on wtedy treścią ww. ekspertyz. W związku z upublicznieniem nowych, kluczowych w tej sprawie dokumentów, uważamy, że prokuratura powinna ponownie przyjrzeć się sprawie. W razie podzielenia ww. opinii przez prokuraturę w niniejszej sprawie, wnosimy o podjęcie działań dążących do unieważnienia umowy sprzedaży nieruchomości przy ul. Stanisława Augusta” – postulują przedstawiciele MJN.

Trzaskowski: niech prokuratura wyjaśni wątpliwości

Warto dodać, że trzy dni temu powiadomienie prokuratury w tej sprawie zapowiedział także Rafał Trzaskowki, prezydent Warszawy. “Podjąłem decyzję o złożeniu zawiadomienia do prokuratury w trybie interesu społecznego i przekazaniu dokumentów, w tym wszystkich opinii prawnych dot. sprzedaży działki na Kamionku z 2016 r. Z prośbą o zbadanie sprawy i wyjaśnienie wszystkich wątpliwości” – przekazał prezydent stolicy na swoim profilu na Twitterze.

Z naszych informacji wynika, że stosowne pismo jest jeszcze przygotowywane. – W opinii naszych prawników zgoda konserwatora nie była w tym przypadku wymagana. Ale najlepiej, żeby wszystkie wątpliwości w tej sprawie rozwiała prokuratura. Stąd decyzja pana prezydenta o jej powiadomieniu – mówi Onetowi Karolina Gałecka, rzeczniczka Urzędu m.st. Warszawy.

Mencwel: Trzaskowski robi uniki

– W sprawie afery na Kamionku Rafał Trzaskowski robi uniki, a korzysta na tym deweloper. Prezydent przyznał, że ma wątpliwości co do sprzedaży działki, ale choć sprawa jest jasna jak słońce – zabytkowy park sprzedano nielegalnie, bez zgody konserwatora – to prezydent prokuraturę zawiadomi “za kilka tygodni” – komentuje w rozmowie z Onetem Jan Mencwel, prezes Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze.

– Już teraz miasto straciło mnóstwo czasu – przez prawie dwa lata ukrywano przed mieszkańcami dokumenty w tej sprawie! Wygląda to tak, jakby ktoś w Ratuszu chciał chronić interesy dewelopera, który w tym czasie działa metodą faktów dokonanych i już wjechał na teren parku z ciężkim sprzętem. Dlatego my nie czekamy i zawiadamiamy prokuraturę już dzisiaj – dodaje.

Z kolei posłanka Magdalena Biejat z Partii Razem, która dwukrotnie interweniowała w stołecznym Ratuszu w sprawie ujawnienia dokumentów z transakcji sprzedaży, zapowiada złożenie dziś zawiadomienia w tej sprawie do CBA.

Co ważne, w 2019 r. Leoset sprzedał fragment nieruchomości o powierzchni około 0,8 ha firmie Dom Development. Ta do 2022 roku zamierza postawić tu bloki. Prace już się rozpoczęły, a deweloper już ogłosił sprzedaż mieszkań. Cena za metr kwadratowy oscyluje w granicach ok. 20 tys. zł za metr.

Zostaw komentarz